Persowie w pierwszym meczu Mundialu, za przeciwników mieli Włochów, którzy podczas turnieju mieli walczyć o złoty medal. Tymczasem ku zaskoczeniu wszystkich, to Azjaci dyktowali warunki na parkiecie i nadspodziewanie łatwo pokonali reprezentację Italii 3:1.


Z kolei Amerykanie, w pierwszej kolejce spotkali się z nieobliczalną ekipą Belgii i...mieli wiele kłopotów z niżej notowaną reprezentacją. Ostatecznie zwyciężyli 3:2, ale widać było, że zwycięzca Ligi Światowej nie jest jeszcze w rewelacyjnej formie.


Również w pierwszych dwóch setach wtorkowego meczu Amerykanie nie przypominali zespołu, który zdobywał złoty medal LŚ we Florencji. W pierwszej, przegranej partii co prawda walczyli do końca, ale nie zdołali zatrzymać Persów. W drugiej dostali za to srogie lanie od Iranu, który rozkręcał się z piłki na piłkę i zasłużenie schodził na 10-minutową przerwę przy prowadzeniu 2:0.


Przebudzenie USA nastąpiło dopiero w trzecim secie. Amerykanie wreszcie przestali popełniać błędy i dzięki temu rozgorzała walka na całego. W końcówce trzeciej, jak i czwartej partii zawodnicy zza oceanu wypracowali sobie dużą przewagę i doprowadzili do drugiego w ich wykonaniu tie-breaka w tych mistrzostwach.


W nim Persowie szybko osiągnęli kilkupunktowy handicap i wydawało się, że "dojadą" z nim do końca piątego seta. Amerykanie co prawda dopadli rywala w samej końcówce, ale ostatnie słowo należało do Iranu. Mecz zakończył autowy atak Matthew Andersona, po którym Azjaci wpadli sobie w ramiona! Musieli jednak poczekać z celebrowaniem swojej radości, bo reprezentacja USA poprosiła o challenge. Powtórka wideo nie wyjaśniła do końca czy Anderson zahaczył o blok Iranu, ale mimo tego sędziowie zdecydowali się zakończyć spotkanie. Decyzja arbitrów była co najmniej kontrowersyjna.

 
W kolejnych, dzisiejszych meczach grupy D Belgia zagra z Portoryko, a Francja spotka się z Włochami. Transmisje tych spotkań w Polsat Volleyball 2.

 

Iran - USA 3:2 (25:23, 25:19, 19:25, 18:25, 17:15)