Sebastian Staszewski: Tuż po losowaniu grup eliminacyjnych Euro 2016 powiedział Pan, że celem Pana reprezentacji jest zajęcie trzeciego miejsca w grupie! Zabrzmiało to jak żart.

 

Allen Bula: Ale to nie był żaden żart. To było szczere. Mówiłem to nawet przed losowaniem! Tuż po nim wciąż twierdziłem, że naszym celem jest awans do baraży.

 

Naprawdę Pan w to wierzy?

 

Oczywiście. Gdybym nie wierzył, nie mówiłbym tego. Możemy zająć trzecie miejsce w grupie. Czasami oczekiwania są zbyt wysokie i dlatego staram się utrzymać moich zawodników na ziemi, ale wiem, że oni także mają taką wiarę.

 

Gibraltar to całkiem nowa reprezentacja, która dopiero debiutuje w eliminacjach mistrzostw Europy. Ciężko nawet powiedzieć nawet, jakie macie atuty. Skąd więc u Pana i piłkarzy tak duża wiara?

 

Mamy kilka atutów. Moi zawodnicy nigdy się nie poddadzą. Mogą przegrywać, ale będą walczyć. Dla rywali to nie jest najlepsza wiadomość.

 

To, że jesteście debiutantami również może być waszym atutem?

 

Zgadza się. Do dziś rozegraliśmy pięć meczów. Niektóre wyniki był dla ludzi szokujące, w Europie zaczęło się o nas mówić. Mimo to nasi rywale tak naprawdę nie mogą być pewni, jak zagramy, co możemy zaprezentować. To na pewno atut.

 

Mówił Pan o szokujących wynikach, a takim był z pewnością debiutancki remis ze Słowacją. Później jednak już tak kolorowo nie było. Gibraltar rozgromiły nawet Wyspy Owcze.

Po remisie ze Słowacją porażka z Wyspami Owczymi była dla nas zimnym prysznicem. Moi zawodnicy za szybko uwierzyli w siebie, zaczęli grać indywidualnie i ten mecz ochłodził ich głowy. Później przegraliśmy z Estonią, ale wygraliśmy z Maltą. Widać więc progres. W tej chwili wszyscy mają świadomość, że Polska i Gibraltar są na innych poziomach, ale nasi kibice wierzą, że możemy was pokonać.

 

Niedawno karierę zakończył lider Pana drużyny Danny Higginbotham, wiemy także, że z Polską nie zagra napastnik George Cabrera. Których zawodników Gibraltaru możemy więc się obawiać?

 

Danny faktycznie zakończył karierę, ale mamy innych, solidnych piłkarzy. Jednym z tych o których mówi się najwięcej jest Liam Walker, na co dzień grający w Izraelu. Jesteśmy jednak zespołem. Polska nie zagra przeciwko kilku indywidualistom. Zmierzycie się z drużyną.

 

Mecz zostanie rozegrany w portugalskim Faro. To dla Pana piłkarzy problem? Nie możecie grać na Victoria Stadium w Gibraltarze i za każdym razem musicie odbyć kilkusetkilometrową podróż.

 

Każdy woli grać u siebie, ale co możemy zrobić? Na razie cały czas musimy podróżować. Nasz stadion nie jest w tej chwili gotowy na rozgrywki UEFA. Trwają tam prace przygotowawcze i niedługo wymagania zostaną spełnione, ale do tego czasu musimy jeździć do Portugalii.

 

Wysłał Pan specjalnego wysłannika na jeszcze dalszą podróż, do Polski?

 

Nie mam żadnych tajnych skautów. Wszystkim zająłem się sam. Byłem na przykład w Hamburgu na waszym meczu z Niemcami. Nie mogłem oglądać spotkania z Litwą, bo w tym samym czasie rywalizowaliśmy z Maltą. Poza tym od dwóch, trzech miesięcy analizowałem nagrania wideo. Widziałem z piętnaście gier reprezentacji Polski! Obserwowałem nawet grę piłkarzy w ich klubach.

 

I czego Pan się dowiedział?

 

Polska reprezentacja ma wielu zawodników klasy światowej. Na przykład bramkarzy. Z tego, co wiem zagra Szczęsny, ale to mała różnica czy wystąpi on, Boruc czy Fabiański. Macie także szybkich piłkarzy ofensywnych. Jednym z nich jest Milik z Ajaxu. Ponieśliście wielkie straty, bo zabraknie Kuby, kapitana i Piszczka z Borussii.

 

Co z Lewandowskim? Znalazł Pan na niego sposób?

 

Nikt nie ma na niego sposobu. Dla wielu ludzi to dziś najlepsza dziewiątka na świecie! Dla mnie także. Wiem, że w kadrze nie pokazuje pełni swoich umiejętności, ale mieć takiego człowieka w drużynie to skarb. Posiadacie jednak znacznie więcej świetnych zawodników. Problem polega na tym, że… nie potrafię wymówić ich nazwisk.

 

A jakie mamy słabości?

 

Każdy je ma, także Polska. Będziemy starali się je wykorzystać. Mam już przygotowany plan gry, który dokładnie omówimy w sobotę. Zdradzę, że znalazłem pewne słabości. Kwestia czy będziemy mieli odpowiedni czas i miejsce, aby je wykorzystać. Kiedy Polacy mają dobry dzień mogą wygrać z każdym. Kiedy jednak coś im nie idzie, można ich pobić. To rzeczywistość.

 

Zakładając, że Niemcy, mistrzowie świata, są poza zasięgiem kto jest faworytem do zajęcia drugiego miejsca w naszej grupie?

 

Ta grupa jest jednak niezwykle wyrównana. Może chyba powiedzieć, że to grupa śmierci! O drugie miejsce powalczą Szkoci, Irlandczycy i Polacy. To faworyci. Jeśli jednak te trzy zespoły zaczną zabierać sobie punktu to skorzysta na tym Gibraltar! Oni będą skoncentrowani na dużych meczach, a zapomną o nas. Dlatego nie składamy broni i zakładamy walkę o baraże. Mecz z Polską to nasz pierwszy krok.