Polscy piłkarze na lotnisku w Faro spędzili więcej czasu niż przypuszczali, gdyż ok. godziny musieli czekać na bagaż. Później jednak już bez przeszkód pojechali do hotelu. Na wieczór mają zaplanowany oficjalny trening.

 

Wśród garstki kibiców, którzy czekali na nich na lotnisku, byli głównie rodacy z... Wyspach Brytyjskich.

 

Mieszkam w Irlandii i próbowałem kupić bilet przez internet za pośrednictwem PZPN. Niestety jedna z moich córek nie posiada polskiego obywatelstwa i zawiła biurokracja sprawiła, że byłoby to bardzo skomplikowane. Dużo prościej można było kupić bilety w kasie stadionu - powiedział Grzegorz Lejwoda, przebywający z rodziną na wakacjach w oddalonej o 30 km od Faro miejscowości Albufeira.

 

Z tego powodu większość polskich kibiców przybędzie na mecz z Gibraltarem z Wysp Brytyjskich oraz Irlandii.

 

 

Wielu moich znajomych mieszkających na co dzień w Irlandii wybiera się na to spotkanie, ponieważ jest dogodne połączenie lotnicze. Jednak na lotnisku spodziewałem się więcej kibiców - dodał Lejwoda, który biało-czerwonych witał z dwiema córkami. Oprócz nich było małżeństwo w średnim wieku, dwie turystki oraz dziennikarze i fotoreporterzy.

 

Niedzielny mecz z Gibraltarem odbędzie się w położonym pod miejscowością Faro obiekcie Euro 2004 o pojemności 30 tys. Za pośrednictwem PZPN sprzedano jednak zaledwie 170 wejściówek.

 

Spodziewamy się od 700 do 800 kibiców obu drużyn. Mam nadzieję, że ta liczba będzie większa. Jednak nasi kibice mają utrudnione zadanie, ponieważ mecz nie jest rozgrywany w kraju. Poza tym równocześnie odbywa się bardzo popularny na Gibraltarze festiwal muzyki, który przeprowadzany jest na stadionach. Z tego powodu nasi piłkarze do meczu z Polską przygotowywali się w Portugalii - poinformował PAP Maico da Silva z gibraltarskiej federacji.

 

Z kolei miejscowi kibice bardziej żyją meczem eliminacyjnym reprezentacji Portugalii z Albanią, który odbędzie się również w niedzielę, ale w Aveiro. Zaskoczenia spodziewaną niską frekwencją nie ukrywał obrońca reprezentacji Polski Artur Jędrzejczyk.

 

To dziwne, ale nie zależy od nas. Dlatego musimy zmobilizować się do gry również w takich warunkach. Ten mecz traktuję, jak każdy inny. Do każdego spotkania musimy podchodzić maksymalnie skoncentrowani, a każdy z nas wie co ma robić. Nie wyobrażamy sobie innego wyniku niż zdecydowane zwycięstwo - powiedział PAP stoper rosyjskiego FK Krasnodar.

 

Od poniedziałku biało-czerwoni przygotowywali się do meczu w Warszawie. Jędrzejczyk jednak – podobnie jak Thiago Cionek - dołączył do zespołu dopiero we wtorek.

 

Każdy z nas z niecierpliwością czeka na kolejne powołanie i teraz wszystko zależy od trenera. Cieszę się, że jestem w tej drużynie. Po spotkaniu z Gibraltarem okaże się natomiast, czy mamy już wykrystalizowany skład na te eliminacje. Po pierwszych meczach dowiemy się też, na ile poprawiliśmy swoją grę” - ocenił Jędrzejczyk.

 

Kadrowiczów Nawałki przywitała słoneczna pogoda. Temperatura wynosi ok. 26 stopni Celsjusza, ale odczuwalna jest zdecydowanie wyższa. Jednak według prognoz pogody w niedzielę w trakcie meczu spodziewana jest burza. Mecz Gibraltaru z Polską rozpocznie się o godz. 20.45 czasu warszawskiego.