Łukasz Majchrzyk: Kontuzja Jeni Grebennikova wyglądała strasznie, palec wygiął się zupełnie w drugą stronę. To jest coś, co zdarza się często siatkarzom?

 

Jakub Bednaruk: On może mieć problem, jeżeli chodzi o odbijanie palcami, oczywiście jeżeli kość w takim przypadku nie pęka, jeżeli tylko wylatuje ze stawu. Może też przeszkadzać w przyjęciu zagrywki flot na palce. Normalnie on nie przeszkadza, ani nie pomaga w grze, jest bo jest. Można go sobie w szynę wsadzić. Może przeszkadzać przy odbijaniu palcami, bo nawet jeśli się go obklei plastrami, to Grebennikov będzie czuł ból. Nie utną mu tego palca, ale pech straszny.

 

Grebennikov popełnił w tej sytuacji jakiś błąd? Źle ustawił ręce?

 

Nie, to jest zwykły niefart. Piłka trafiła w parkiet, odbiła się i uderzyła go w prosty palec. Taka sytuacja zdarza się zawodnikowi raz na dziesięć lat. Dużo częściej coś takiego się zdarza, kiedy się blokuje. Wtedy palce są często powyginane. Mój kolega Tomek Kowalczyk miał ksywkę "Palec", bo nie miał zrośniętego palca i ustawiony na bok, ale to jest normalne u siatkarzy. Tak jak zapaśnika można poznać po uszach, tak siatkarza po palcach.

 

To dlatego siatkarze okręcają palce plastrami?

 

Gdyby Francuz miałby okręconego palca, to by mu się nic nie stało, tylko że nikt tego nie robi. Jeszcze libero miałby "tejpować"? Oni tego nie robią, bo nie skacze do bloku. Chociaż, prawdę mówiąc, zawodnikom na tej pozycji nie przeszkadzałoby to. Często zawodnicy, z wyjątkiem rozgrywających, łączą palce ze sobą, żeby stawy były mocniejsze, że palec nie odskoczył.

 

Dla drużyny to też wielka strata...

 

To jest bardzo ważny zawodnik dla Francuzów i nie chodzi nawet o samą grę, chociaż libero jest świetnym. Trzyma też atmosferę na boisku. To jest ważne.

 

Francuski Krzysztof Ignaczak?

 

On jest taki szalony, Igła ma pewnie tyle samo adrenaliny. Ja lubię takich libero. On nie może zaatakować, nie może zdobyć punktu, ale musi też wyrazić swoją radość, zaangażowanie w grę. I ja wymagam od libero, żeby tacy byli. Libero nie może być mrukiem, który gdzieś z tyłu sobie spaceruje, ale gościem, który nakręca atmosferę, bo w siatkówce bardzo dużo można wygrać atmosferą.

 

Taki mały, pocieszny, ma sobie biegać między wielkimi niedźwiedziami?

 

Coś w tym stylu, chociaż Ignaczak, ani Grebennikov tacy mali nie są. W Politechnice jednak mam libero o wzroście 170 cm, czy zawodnik z Iranu, który ma 165 centymetrów.