Artur Szpilka nie ukrywał, że nie darzy sympatią swojego przyszłego rywala i z pewnością nie chodzi tu o zazdrość. Urodzonemu w Wieliczce pięściarzowi nie podoba się hipokryzja Adamka, który wychodzi do ringu przy słowach "nie zapomnij, gdzie się urodziłeś", a w każdym wywiadzie gloryfikuje USA.  

 

Sympatia? W ringu nie ma to miejsca!

- Nie mogę powiedzieć, że się nie lubimy, bo się nie znamy. Sympatii do Tomka nigdy nie czułem. Nic złego mi nie zrobił, ale jego postępowanie mi się nie podoba. Za postawę w ringu szacunek mu się należy. Nie podoba mi się jak traktuje polską szkołę bokserską. Cały czas jesteśmy wysoko w rankingach mimo, że nie walczyliśmy z wielkimi zawodnikami, a on cały czas nas krytykuje - powiedział Szpilka.

25-letni podopieczny Fiodora Łapina obiecuje, że 8 listopada udowodni jak bardzo myli się Adamek. Fachowości szkoleniowca "Góral" nie powinien dyskredytować, bo wychował m.in. mistrza świata Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka. Szpilka w narożniku Polsatu trzymał emocje na wodzy i nie chce, aby zakończyło się to podobnie do walki z Bryantem Jenningsem.  

Adamek nie pozostał dłużny swojemu młodszemu koledze po fachu. - Ja z każdym mogę się zaprzyjaźnić, ale wchodząc do ringu nie ma sentymentów. Trzeba walczyć jak gladiator i jeden musi polec. Ciężko mi powiedzieć dlaczego Artur mnie nie lubi. Może jest zazdrosny, że znacznie więcej osiągnąłem od innych? - insynuował były mistrz świata wagi cruiser.

 

Szpilka po porażce pełny pokory?


Do walki z Adamkiem młodszy Szpilka przystąpi po porażce z Bryantem Jenningsem. Pięściarz w konfrontacji z Amerykaninem był znacznie słabszy i przegrał przez techniczny nokaut w dziesiątej rundzie. Polak sam zorganizował sobie tę walkę mimo tego, że z pewnością na takie starcie nie był gotowy w żadnym aspekcie. Skończyło się fatalnie, ale taka porażka nauczyła Szpilkę pokory.

- Powiedziało się A, to musiałem powiedzieć B. Nie miałem czasu na przygotowanie się do tej walki. Teraz czuję się zupełnie inaczej, a 8 listopada postaram się to udowodnić. Adamek może mnie lekceważyć, bo jest byłym mistrzem świata. Naprawdę Tomek musi dobrze przepracować osiem tygodni w Gilowicach. Spróbuję pokazać, że to już koniec Tomasza Adamka - zaznaczył Szpilka.

 

Walka o "być albo nie być"?

Kto ma wiecęj do stracenia? Szpilka nie ma wątpliwości. - Mam przed sobą całą karierę, a Tomek może w przypadku zwycięstwa stoczyć tylko trzy, cztery walki. Po przegranej zmieniło się u mnie naprawdę wiele i moja praca powinna zaprocentować. Jeżeli trening jest wykładnikiem sukcesu to mogę być spokojny - zakończył Artur Szpilka.

Co na to Adamek? Odpowiedź znajdziecie w załączonym materiale wideo! Zapraszamy do obejrzenia zapisu całej rozmowy Mateusza Borka z Tomaszem Adamkiem i Arturem Szpilką "W narożniku Polsatu"!