Marta Gula: Dzisiaj śniadanko z zespołem, ale wczoraj mieliście dzień wolny, więc można było trochę wolnego zażyć. Jak spędziłeś wczorajszy wieczór? Miałeś podobno dobrego przewodnika po Łodzi?

Mariusz Wlazły: Wczoraj, jak przyjechaliśmy do Łodzi, mieliśmy trochę wolnego czasu. Każdy z nas wykorzystał go w najlepszy dla siebie możliwy sposób. Akurat my skorzystaliśmy z tego, że i my i Jerzy Janowicz byliśmy wczoraj w Łodzi i spotkaliśmy się na kolacji.

Fajnie jest mieć te dwa dni oddechu, było Wam to potrzebne?

Myślę, że tak, przede wszystkim fizycznie. Turniej jest długi i każda chwila oddechu jest dla nas na wagę złota. Grać tyle spotkań przez tak krótki okres - to dla organizmu jest naprawdę wyczerpujące. Pod kątem mentalnym oderwaliśmy się także od tego zamieszania. To także napędziło nas na te kolejne spotkania.

 

Cała rozmowa Marty Guli z Mariuszem Wlazłym w załączonym materiale wideo.