W wieczornym spotkaniu w Hali Łuczniczka zmierzyły się ekipy Francji oraz Australii. Zdecydowanym  faworytem meczu byli "Trójkolorowi", którzy zwycięstwem mogli przypieczętować awans do kolejnej rundy MŚ. Podopieczni Laurenta Tillie przed rozpoczęciem spotkania zgromadzili 10 punktów, a "Kangury nie miały na koncie żadnego. Les Bleus pokonali wcześniej Portoryko, USA, Belgię oraz Iran, a w czwartek do listy mogli dopisać jeszcze Australię.

Początek pierwszego seta ułożył się bardzo wyrównanie. Australia grała dobrze, ale dwukrotnie zawodnicy "Kangurów" dali się zablokować przez mierzącego tylko 183 cm Benjamina Toniuttiego. Francja grała pewnie i wyszła na prowadzenie 18:15 po ataku Earvina Ngapetha. Australijczycy popełnili aż 9 błędów w pierwszej partii i przegrali 22:25.

Drugą partię Francuzi rozpoczęli od podwójnego bloku i serii udanych ataków. Przy stanie 6:2 dla "Trójkolorowych" o czas poprosił szkoleniowiec Australii Jon Uriarte. Na niewiele się to zdało, bo podopieczni Tillie Laurent grali bardzo konsekwentnie. Na drugiej przerwie technicznej "Les Bleus" prowadzili już 16:11 i pewnie zmierzali po zwycięską partię. Ostatni punkt zdobył Rouzier, który atomowym atakiem odebrał ostatnie nadzieje Australijczykom.

W trzeciej partii kapitalnie prezentował się Thomas Edgar, który nie miał żadnych problemów z mijaniem francuskiego bloku. "Trójkolorowi" starali się kontrolować sytuację, ale Australia odpowiadała skutecznymi atakami. Na drugiej przerwie technicznej podopieczni Tillie Laurenta prowadzili tylko 16:15. W ostatniej fazie "Kangury" nie wytrzymały presji. Le Roux zagrał piłkę w aut i dodatkowo niedokładnie rozgrywał piłkę Harrison Peacock. Wydawało się, że mecz dobiegł końca przy stanie 25:23, ale wideoweryfikacja wskazała punkt dla Australii. Podbudowane "Kangury" dzielnie walczyły do samego końca i ostatecznie zwyciężyli 32:30.

W czwartej partii podrażnieni Francuzi szybko pokazali, która reprezentacja jest zespołem znacznie lepszym. "Trójkolorowi" objęli prowadzenie 10:4 i z każdą piłką przechylali szalę zwycięstwa na swoją stronę. Bezradny Jon Uriarte poprosił o czas przy stanie 18:9, ale popełniając własne błędy nie da się spotkania wygrać. Świetną dyspozycję potwierdził Rouzier, który na swoim koncie zgromadził 20 punktów. Francja ostatecznie zwyciężyła czwartego seta 25:17 po asie serwisowym Toniuttiego.

Francja - Australia 3:1 (25:22, 25:18, 30:32, 25:17)