Niemcy, wobec zwycięstwa Kanady, musieli walczyć z Bułgarią o pełną pulę. I to było widać już od samego początku. Głównie dzięki potężnej zagrywce Gyorgy Grozera udało się przerwać tendencję punkt za punkt. To właśnie atakujący przesądził o losach pierwszej partii, bo później wszystko było pod kontrolą. Przewaga rosła z każdą chwilą. Bułgarzy walczyli o honor. Byli w tarapatch, choćby wtedy, gdy przerywali passę sześciu punktów z rzędu rywali. Ostatecznie Niemcy wygrali 25:16.


Dominacja z pierwszego seta przełożyła się na drugiego, w którym Bułgarzy zdobyli jeszcze mniej punktów. Znowu świetnie w polu zagrywki wyglądał Grozer, kapitalnie grał Kaliberda. To dzięki tej dwójce ten mecz wyglądał tak, jak wyglądał. Niemcy wygrali do 15.

W trzecim secie przyszło rozluźnienie. Bułgarzy dobrze wykorzystali 10 minut przerwy i w końcu podjęli walkę. Na tyle, że doszło do wyrównanej końcówki, w której lepsi okazali się podopieczni Plamena Konstantinowa. W czwartej partii wszystko wróciło jednak do normy. Duet Kaliberda-Grozer znowu błyszczał. Szczególnie ten drugi znowu był na innym poziomie, jeśli chodzi o serwowanie. Niemcy wygrali do 17 i cały mecz 3:1.