Jak zwykle w meczu Arsenalu z Manchesterem City było wiele emocji i podtekstów. Choć kibice tych pierwszych zdążyli przyzwyczaić się do obecności choćby Samira Nasriego czy Gaeli Clichy'ego, którzy przeszli z Londynu do Manchesteru, to ciągle nie mogą im tego darować. Teraz do tego grona dołączył jeszcze Bacary Sagna.

Pierwszy raz w barwach gości wystąpił Frank Lampard. I do przerwy mógł mieć mieszane uczucia. Po czterdziestu pięciu minutach musiał ustąpić miejsca Nasriemu, ale jego zespół prowadził. Składną kontrę Jesusa Navasa wykończył Sergio Aguero.

Po przerwie działo się mnóstwo. Zaczęło się od świetnej gry Jacka Wilshere'a. Po stracie piłki Aguero, Arsenal szybko wymienił kilka podań, a z ostrego kąta do siatki trafił właśnie Wilshere. Ten sam zawodnik wypracował drugą bramkę. Jego piękne podanie górą trafiło do Alexisa Sancheza, który strzałem z woleja wyprowadził Kanonierów na prowadzenie.

Końcówka należała do mistrzów Anglii. Najpierw Wojciecha Szczęsnego pokonał Martin Demichelis. Można się zastanawiać, czy gdyby w bramce Polakowi nie przeszkadzał Mathieu Flamini, to ten gol w ogóle by padł. W polu karnym znajdowali się wszyscy piłkarze Kanonierów! Jednak nawet to nie uchroniło ich przed stratą bramki.



Później bramkarz Arsenalu miał jeszcze więcej roboty. I nerwów. Najpierw w słupek trafił Aleksandar Kolarov. Później gola ze spalonego (słusznie nieuznanego) strzelił Samir Nasri, a na koniec ponownie w słupek uderzył Edin Dzeko. Ostatecznie zakończyło się remisem.

Arsenal - Manchester City 2:2 (0:1)

Bramki: Wilshere 63, Alexis 74 - Aguero 28, Demichelis 83.

Arsenal: Szczęsny - Debuchy (81 Chambers), Mertesacker, Koscielny, Monreal - Flamini (90+5 Arteta), Ramsey - Alexis, Wilshere, Ozil - Welbeck (88 Oxlade-Chamberlain).

Manchester: Hart - Zabaleta, Kompany, Demichelis, Clichy - Fernandinho (77 Kolarov), Lampard (46 Nasri) - Navas, Silva, Milner - Aguero (67 Dzeko).

Żółte kartki: Flamini, Monreal, Alexis - Lampard, Zabaleta, Aguero.