Stal nie zamierza jednak składać broni i liczy na odrobienie start. Sezon zasadniczy zakończyła na wyższym miejscu w tabeli, co oznacza, że w przypadku remisu w dwumeczu – zwycięstwa u siebie 49:41 - awansuje do finału ekstraligi.

 

Przede wszystkim mecz nie będzie łatwy. Patrząc na historię pojedynków derbowych zawsze były wyrównane. Nasze szanse oceniam pół na pół, choć bez wątpienia jesteśmy faworytem na własnym torze. Zrobimy wszytko by odrobić straty z Zielonej Góry i wejść do finału

- powiedział trener Stali Gorzów Piotr Paluch.

 

Jedziemy do Gorzowa wygrać, a nie utrzymać przewagę z własnego toru. Wyraźnie jesteśmy na fali wznoszącej. Nasze szanse oceniam pozytywnie biorąc pod uwagę dyspozycję Andreasa Jonssona, który wreszcie wrócił do swojej normalnej formy oraz widoczne przebudzenie się Jarosława Hampela. To wszystko wygląda dobrze

- podkreślił szkoleniowiec zielonogórzan Rafał Dobrucki.

 

Podobnie jak w pierwszym meczu obie drużyny nie wystąpią w optymalnych składach. W ekipie gospodarzy zabraknie kontuzjowanego Nielsa Kristiana Iversena, a w Falubazie zawieszonego Patryka Dudka. Przed samym pojedynkiem będzie także wiadomo czy Stal będzie mogła sięgnąć po Tomasza Gapińskiego, a Falubaz po Krzysztofa Jabłońskiego - obu nie ma jednak w awizowanych składach.

 

Mecz w Zielonej Górze potwierdził, że Falubaz, mimo osłabień, nadal dysponuje dużą siłą rażenia. W najważniejszym momencie sezonu znakomitą dyspozycję prezentuje Szwed Andreas Jonsson. Stabilną i skuteczną jazdę, zresztą jak w całym sezonie, pokazał przed tygodniem Piotr Protasiewicz.

 

Zaskoczeniem dla gorzowian mogła być postawa Jarosława Hampela. Wicemistrz świata zaliczył na własnym torze udany występ (11 pkt), co może sugerować, że kryzys formy ma już za sobą. W Zielonej Górze miłą niespodziankę sprawili swoim kibicom miejscowi juniorzy dokładając ważne punkty. Słabszy występ zanotował z kolei Aleksandr Łoktajew (4 pkt).

 

Myślę, że w tym meczu o naszym zwycięstwie przesądzi postawa trzech zawodników, jednak nie zdradzę których. Ważna będzie dyspozycja juniorów i jednego z seniorów

- dodał Dobrucki.

 

W pierwszym półfinale Stal nie miała tak wyrównanego składu jak jej przeciwnik. Bezapelacyjnym liderem był Krzysztof Kasprzak (17 pkt w siedmiu startach), jednak poza kapitanem drużyny tylko Adrian Cyfer spełnił pokładane w nim nadzieje. Wyraźnie pogubił się Bartosz Zmarzlik, a Matej Zagar jechał w kratkę.

 

W Zielonej Górze Bartosz Zmarzlik i Matej Zagar nie trafili z ustawieniami, a to zawsze przekłada się na komfort psychiczny zawodnika, nerwowość i niepewność na torze. Nie mam jednak większych obaw co do ich postawy na naszym torze, gdyż dotychczas spisywali się na nim bardzo dobrze, notując średnią biegową powyżej dwóch punktów. Powinni ją utrzymać w niedzielę i to może okazać się kluczem do przejścia Zielonej Góry w tegorocznym półfinale

- dodał Paluch.

 

Przy zbliżonej sile obu zespołów kluczowe znacznie dla wyniku rywalizacji może mieć dopasowanie sprzętu do nawierzchni toru. Tutaj, teoretycznie w lepszej sytuacji są gorzowianie. W sezonie zasadniczym Stal na własnym torze musiał uznać wyższość tylko Unii Tarnów, pozostałe mecze wygrała, z Falubazem 50:40.

 

W minionych sezonach fani speedwaya często oglądali pojedynki lubuskich zespołów w fazie medalowej. Na tym etapie rozgrywek o drużynowe mistrzostwo Polski spotykały się ze sobą kolejno w 2009, 2010, 2011 i 2012 roku. Trzykrotnie wygrywali zielonogórzanie. Przed dwoma laty górą byli żużlowcy Stali, którzy po remisie w Zielonej Górze zwyciężyli na swoim torze 56:34.

 

Awizowane składy:

 

SPAR Falubaz Zielona Góra: 1. Jarosław Hampel, 2. Aleksandr Łoktajew, 3. Piotr Protasiewicz, 4. Mikkel Bech Jensen, 5. Andreas Jonsson. Najprawdopodobniej drugim juniorem będzie Adam Strzelec.
Stal Gorzów Wielkopolski: 9. Krzysztof Kasprzak, 10. Linus Sundstroem, 11. Matej Zagar, 12. Niels Kristian Iversen (zastępstwo zawodnika), 13. Piotr Świderski, 14. Adrian Cyfer. Najprawdopodobniej z numerem 15. wystąpi Bartosz Zmarzlik.

 

Początek meczu na Stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wlkp. w niedzielę (21 września) o godz. 19.