Zawodnicy BMC wyprzedzili o 31 sekund australijską Oricę GreenEdge. Omega straciła do zwycięzców 35 sekund.



Ekipa CCC Polsat poprawiła się o trzy pozycje w porównaniu z ubiegłym rokiem, plasując się na 18. pozycji. Drugi polski zespół – BDC MarcPol zajął przedostatnie 28. miejsce.

 

Zawodnicy BMC wyprzedzili o 31 sekund australijską Oricę GreenEdge. Omega straciła do zwycięzców 35 sekund.

 

Na ostatnich kilometrach Kwiatkowski został za kolegami podążającymi do mety, ale nie dlatego, że miał problem techniczny, co sugerował spiker na mecie.

 

- Po prostu dałem z siebie wszystko, wyjechałem się do końca. Brązowy medal cieszy, choć wcześniej zdobyliśmy dwa złote. Trudno, raz się wygrywa, a raz przegrywa. Ekipa BMC była dziś najlepiej przygotowana i wygrała zasłużenie – powiedział PAP Kwiatkowski.

Jego kolegom nie sprzyjało szczęście. Niemiec Tony Martin i Holender Niki Terpstra oraz Belgowie Tom Boonen, Pieter Serry i Julien Vermote pokonywali ostatni odcinek przy siąpiącym deszczu i - zwłaszcza na zjazdach i zakrętach - musieli bardzo uważać. Kolarze BMC, którzy startowali pół godziny wcześniej, przejechali cały 57-kilometrowy dystans po suchej szosie.

 

Niewiele brakowało, a zawodnicy Omegi w ogóle nie stanęliby na podium. Tylko dwie sekundy dzieliły ich od czwartych na mecie kolarzy ekipy Sky, ze słynnym Bradleyem Wigginsem w składzie.

 

W zwycięskim zespole nie ma największych gwiazd kolarstwa. Australijczyk Rohan Dennis, Szwajcar Silvan Dillier, Włosi Daniel Oss i Manuel Quinziato, najbardziej znany z nich Amerykanin Tejay Van Garderen oraz Słowak Peter Velits są za to kolarzami solidnymi i doskonale zgranymi. Przed rokiem we Florencji i dwa lata temu w Valkenburgu Velits pomógł zwyciężyć Omedze, a teraz był siłą napędową amerykańskiej ekipy. Pozostaje jedynym trzykrotnym złotym medalistą w drużynie w zawodowym peletonie.

 

W prestiżowej dla grup zawodowych rywalizacji ścigano się na dystansie 57,12 km. Trasa była, płaska, z długimi odcinkami prostymi i niewielkimi wzniesieniami.

 

Pierwsze 23 km najszybciej przejechał zespół BMC, jednak z przewagą tylko 0,4 s nad Omegą. Na drugim punkcie pomiaru czasu prowadziła Omega, przed Sky, a trzecia ekipa BMC traciła ponad osiem sekund. Sytuacja odwróciła się w drugiej części trasy. Okazało się, że najlepiej siły rozłożyli zawodnicy BMC i wygrali zdecydowanie.

 

W rywalizacji uczestniczyły dwie polskie ekipy. Podopieczni Piotra Wadeckiego z zespołu CCC Polsat Polkowice zajęli 18. miejsce. W porównaniu z ubiegłym rokiem poprawili się o trzy lokaty i, co dało im szczególną satysfakcję, wyprzedzili dwie francuskie grupy elity – Europcar oraz AG2R.

 

Zawodnicy Dariusza Banaszka z BCD MarcPol zostali natomiast sklasyfikowani dopiero na 28. pozycji, a za nimi znalazła się tylko ekipa Ekwadoru. Mieli jednak ogromnego pecha. W momencie, gdy dościgali włoski zespół MG Kvis, kierowca wozu technicznego rywali gwałtownie zahamował na zjeździe, a Polacy, obawiając się kraksy, również mocniej nacisnęli na hamulce. Jeden z nich stracił panowanie nad rowerem i drużyna wylądowała w rowie. Zanim się pozbierała, upłynęło około trzech minut.

 

Banaszek był załamany. Długo siedział na krawężniku przy mecie, przeżywając porażkę. „Chłopcy jechali bardzo dobrze do chwili tego zdarzenia. Na szczęście nikomu nic złego się nie stało. Są tylko +poszlifowani+. Ale ja jestem zdruzgotany” – przyznał.

 

Włoski Cannondale, z Maciejem Bodnarem, uzyskał dziewiąty wynik, natomiast hiszpańska Caja Rural Karola Domagalskiego zajęła 23. miejsce.

 

Mistrzostwa Świata w kolarstwie potrwają do niedzieli 28 września. Transmisje ze wszystkich wyścigów w Polsatsport.pl!