Obserwując polską ligę często widać, jak w wielu sytuacjach o losach meczu i zdobywanych bramkach decyduje przypadek. Drugi gol dla Lecha: komiczny kiks Szymona Pawłowskiego, piłka dostaje przedziwnej paraboli i spada pod nogi Dariusza Formelli. Ten zagrał tylko dlatego, że na rozgrzewce „rozsypał” się Gergo Lovrencsics. Wcześniej ani Mariusz Rumak ani Maciej Skorża wychowanka Arki Gdynia kompletnie nie dostrzegali.

Przy pierwszej bramce pomaga Dawid Kownacki, który gdyby nie urazy Zaura Sadajewa i Vojo Ubiparipa też pewnie „placu by nie powąchał”. Legii Warszawa życie dało dośrodkowanie Tomasza Brzyskiego, które niechcący zmieniło się w strzał. A gol na 2:2 pada po uderzeniu ramieniem, choć Dossa Junior szykował się do główkowania.

Poziom konstruowania akcji przez lidera T-Mobile Ekstraklasy pozostawiał bardzo dużo życzenia. Niestety, ciągle Legia jest polskim zespołem, a więc takim, który najlepiej czuje się gdy przeprowadza kontratak. Sposób gry z Lokeren w Lidze Europy to najszybciej przychodzący do głowy przykład, by zilustrować o czym mowa.

Najbardziej wymowne jest jednak to, że na „meczu kolejki” nie dostrzegłem... selekcjonera. Albo się gdzieś głęboko schował, bo nie zaglądałem przecież to każdej z lóż, albo w jego imieniu spotkanie na szczycie analizował Hubert Małowiejski. I może dobrze, bo fakty są takie, że po szlagierowym spotkaniu o nikim nie można powiedzieć: reprezentacyjna forma. A najlepszy w ostatnim czasie z polskich legionistów, czyli Michał Kucharczyk kończy mecz po zaledwie czterdziestu pięciu minutach.

A przecież spotkań z Niemcami i Szkocją nie zagra nam tylko „zagranica”.  Zaczynam się martwić. Przez dwa tygodnie i jedną kolejkę nikt nam przecież nagle się nie objawi. Obyśmy 11 października nie musieli liczyć na cuda.  

Bohaterowie kolejki

POZYTYWNY: Stojan Vranjes, Lechia Gdańsk
Właściciele klubu zakontraktowali w ostatnim oknie ponad dwudziestu piłkarzy, a i tak najlepszym zawodnikiem jest Bośniak. Ściągany jeszcze zimą przez … Michała Probierza, który przecież do pracy na PGE Arenie się podobno się nie nadawał. W Zabrzu znów to od niego zaczynało się wszystko to, co najlepsze. Liczna grupa nowych konkurentów nie wytrzymuje z nim porównania.

NEGATWYNY: Dossa Junior, Legia Warszawa
Człowiek, który zapewnił Mistrzowi Polski remis w meczu jesieni w tej rubryce? Tak. Portugalczyk grający w reprezentacji Cypru znowu „zawalił” przecież gola (tego na 0:2, gdy pozwolił na kilka sekund zabawy z piłką Dariuszowi Formelli), co zdarzyło mu się także – i to dwukrotnie - ze Śląskiem Wrocław. Wtedy trafił dwa razy. W sobotę raz. Bilans niby wychodzi więc na zero, ale jednak obrońcę rozliczać musimy z tego, że tak samą liczbę trafień dał drużynie rywala.