Sebastian Staszewski: Już w sobotę piłkarska reprezentacja Polski zagra w Warszawie z Niemcami. Pan Niemców już pokonał, w półfinale mistrzostw świata. Widział Pan, że dla Polaków to starcie szczególne?

 

Stéphane Antiga: Trochę tak. Było niebezpiecznie, bo awansowaliśmy do półfinału i pierwszy raz byliśmy faworytem. Mogło pojawić się samozadowolenie, a to zawsze ryzyko. Nie pamiętam, co dokładnie mówiłem chłopakom przed meczem, ale przecież tak jak wszyscy chcieliśmy więcej! Dlatego mieliśmy skupić się tylko naszym celu i nie myśleć o tym, co wokół nas.

 

Wokół takich meczów nigdy nie brakuje podtekstów: historia, polityka, sąsiedztwo. To przeszkadza?

 

Mnie interesuje tylko sport. Nie mieliśmy specjalnych emocji, bo od pierwszego meczu oswajaliśmy się z presją. Wiedzieliśmy, o co gramy. Na parkiecie oczywiście – był ogień, była walka, ale my walczyliśmy zawsze tak samo. Nie walczyliśmy więcej tylko dlatego, że graliśmy przeciwko Niemcom.

 

Nie było tak zwanych „złych emocji”?

 

Nie. To szczuje, kiedy atmosfera jest dziwna, taka specjalna. Nie powinniśmy łączyć historii i sportu, albo polityki i sportu. My gramy na sto procent zawsze i zawsze próbujemy walczyć i wygrać. Reszta nas nie interesuje.

 

Wybiera się Pan w sobotę na Narodowy?

 

Tak, idę! Oczywiście, że Niemcy to bardzo dobra drużyna i na pewno będzie trudno. Zostaje więc zabawa i… walka. 11 października na Narodowym będzie super spektakl, super mecz. Mam nadzieje, że Polska zwycięży.

 

Koszulka i szalik już przygotowane?

 

Oczywiście. Kciuki też już trzymam! Wygramy!

 

Całą rozmowę z trenerem mistrzów świata Stéphanem Antigą zobacz w materiale wideo.