Wyścig w Lombardii, tradycyjnie rozgrywany w październiku na zakończenie sezonu, zaliczany jest do tzw. monumentów, pięciu najsłynniejszych kolarskich klasyków (obok Mediolan-San Remo, Dookoła Flandrii, Paryż-Roubaix i Liege-Bastogne-Liege).

 

Trzy razy w nim startowałem i trzy razy nie ukończyłem, ale jadąc w tęczowej koszulce wypadałoby dojechać do mety – mówił Kwiatkowski na lotnisku im. Chopina w Warszawie, gdzie po powrocie z mistrzostw świata w Ponferradzie witały go tłumy kibiców.

 

Tegoroczna 108. edycja odbędzie się na pagórkowatej trasie z Como do Bergamo (260 km). Najtrudniejsze podjazdy - Madonna del Ghisallo i Passo di Ganda - znajdują się jeszcze przed decydującą fazą wyścigu. Ostatnie kilometry to niemal bliźniacze odbicie pętli z Ponferrady: krótki podjazd, następnie zjazd i finiszowy płaski odcinek.

 

Na starcie stanie wielu znakomitych zawodników, na czele z Hiszpanami Joaquimem Rodriguezem i Alejandro Valverde, którzy przed rokiem zajęli dwa czołowe miejsca. Trzeci był wówczas Rafał Majka, osiągając najlepszy wynik w historii startów Polaków. Wielkim nieobecnym będzie wicemistrz świata z Ponferrady Australijczyk Simon Gerrans.

 

Kwiatkowskiego w Lombardii będzie wspierać jego kolega z belgijskiej ekipy Omega Pharma-Quick Step Michał Gołaś, który wspaniale wywiązał się z roli pomocnika w mistrzostwach świata. Pojedzie także trzech innych reprezentantów Polski z Ponferrady - Przemysław Niemiec (Lampre-Merida), Bartosz Huzarski (NetApp-Endura) i Paweł Poljański (Tinkoff-Saxo), a ponadto Karol Domagalski (Caja Rural).

 

Przy średniej prędkości 38 km/godz. pierwsi kolarze powinni dojechać do mety w Bergamo około godz. 17.15.