Maciej Skorża nie miał powodów, by narzekać na postawę swojej drużyny. Pewne zwycięstwo z beniaminkiem, który w tym sezonie radzi sobie wyjątkowo dobrze, robi wrażenie.

To był naprawdę dobry mecz z naszej strony, zarówno od strony taktycznej, jak i mentalnej. Jedną z bramek zdobyliśmy ze stałego fragmentu gry, co zawsze jest dodatkowym plusem.

Trener Lecha był zadowolony z faktu, iż zespół nie załamał się po zeszłotygodniowym meczu z Legią. Wtedy Kolejorz stracił prowadzenie w doliczonym czasie gry.

Obawiałem się, że po dobrym meczu w Warszawie nastąpi jakieś rozprężenie, bo często tak się dzieje. Na szczęście wszyscy rzetelnie wykonywali swoje zadania. Duży szacunek dla piłkarzy, bowiem bardzo szybko przyswoili sobie taktykę, zupełnie inną niż na mecz z Legią. Poza pewnymi momentami w pierwszej połowie, kiedy daliśmy się "złapać" na kontry GKS-u, przez cały mecz panowaliśmy nad sytuacją. Cieszę się z powrotu do zespołu Karola Linetty'ego, myślę, że z meczu na mecz coraz więcej będzie dawać drużynie. Minus tego spotkania to kontuzja Łukasza Trałki.


Zdradził też, że zespół w końcu zaakceptował jego metody pracy.

Drużyna czasami potrzebuje impulsu, w szatni Lecha byli i cały czas są dobrzy piłkarze. Myślę, że dość szybko pojawiła się chemia między sztabem szkoleniowym a zawodnikami. Udało nam się przekonać ich do żmudnej, taktycznej pracy i to przynosi efekty".