Woods od początku wyglądał świetnie, ale nieoczekiwanie to nie wystarczało, by jego drużyna prowadziła. Goście grali bardzo uważnie, co było lekkim zaskoczeniem i przede wszystkim problemem dla faworytów z Koszalina.

Z czasem jednak wszystko wracało do normy. Od drugiej kwarty gospodarzy dyktowali swoje warunki. Z Woodsem na czele. Kojarzony z występów w ASSECO Gdyni nie miał litości dla swojej byłej drużyny. Nie bez powodu często określa się go jako najlepszego zawodnika, jaki kiedykolwiek występował w Tauron Basket Lidze.

Trzecia kwarta była potwierdzeniem powrotu AZS-u na właściwe tory. Czwarta była formalnością. Woods zakończył spotkanie z 26. punktami, 7. zbiórkami. Powrót w królewskim stylu.