34-letni Wach nie walczył od 10 listopada 2012 roku, tj. od przegranego jednogłośnie na punkty pojedynku z Ukraińcem Władimirem Kliczką o pasy federacji IBF, WBA i WBO. Po powrocie z Hamburga polski pięściarz został zdyskwalifikowany, bowiem w jego organizmie wykryto niedozwolone środki. Po zakończeniu kary, jeździł na sparingi do wielu zawodników ze światowej czołówki, ale nieporozumienia z promotorami sprawiły, że żadnej oficjalnej walki nie stoczył.

 

- Sparingi, nawet z takimi bokserami, jak Aleksander Powietkin, David Haye i Kubrat Pulew, to nie to samo, co walka rankingowa, nie mówiąc już o potyczce o pas mistrzowski. Brakuje mi takich wyzwań, ale po tych kilku tygodniach treningów z Piotrem Wilczewskim wiem, że jeszcze mogę coś osiągnąć w zawodowej karierze, nie powiedziałem ostatniego słowa - stwierdził Wach.

 

Przygotowania do walki z Kurtagicem rozpoczął ważąc 135 kg, choć niektórzy twierdzą, że tych kilogramów było jeszcze więcej. Obecnie Wach zszedł poniżej 120 kg, m.in. dzięki współpracy z Kamilem Zielińskim, odpowiedzialnym za przygotowanie fizyczne i odpowiednie odżywianie w grupie Global Boxing Dzierżoniów. Wach przyznał, że już czuje się szybki i dynamiczny, choć z pewnością nie na tyle, jak w optymalnej formie z jesieni 2012 roku. Na ceremonii ważenia przed pojedynkiem z Kliczką miał niespełna 114 kg.

 

- Nad wagą ciągle pracujemy, a jeśli chodzi o walkę, nie nastawiam się na nokaut w Dzierżoniowie, zależy mi na przeboksowaniu całego dystansu, czyli ośmiu rund. Każda dodatkowa minuta spędzona między linami to dla mnie ważne doświadczenie, a jestem pewny, że solidny rywal z Serbii nie przewróci się po dwóch-trzech starciach - dodał Wach.

 

Oprócz niego, w ostatnich latach o mistrzostwo świata kategorii ciężkiej bezskutecznie rywalizowali Andrzej Gołota, Albert Sosnowski i Andrzej Wawrzyk.

 

- Mariusz jest jedynym obecnie polskim bokserem z tej wagi, który ponownie może myśleć o pasie którejś z federacji. W grudniu skończy 35 lat, ale należy pamiętać, że późno zaczął karierę, do tego miał dwuletnią przerwę. Jeśli się nie zniechęci, to znów dostanie szansę walki o tytuł i tym razem ją wykorzysta - powiedział Wilczewski.

 

Na zawodowych ringach mierzący ponad dwa metry krakowianin stoczył 28 walk, z których wygrał 27.

 

- Wach ma predyspozycje, aby jeszcze zabłysnąć i postarać się o następną mistrzowską walkę. Wiadomo, że wymaga to dużych manewrów ze strony promotora, ale i poświęcenia, determinacji, jak również ciężkich treningów ze strony zawodnika. Raz udowodniliśmy wszystkim, że to możliwe, więc czemu tego nie powtórzyć - dodał mieszkający w USA promotor Mariusz Kołodziej.

 

W głównym pojedynku na gali w Dzierżoniowie Kamil Łaszczyk spotka się w kat. piórkowej z Hiszpanem Sergio Romero.