Jakub Baranowski: Aż nie wiem, od czego zacząć. W najbardziej optymistycznych snach wierzył Pan w zwycięstwo?

Jan Tomaszewski:
Przed meczem brałem w ciemno bezbramkowym remis. To byli w końcu mistrzowie świata, może rezerwowi, ale ciągle grają tak samo. Raz lepiej, raz gorzej. I zagrali wspaniały mecz! Tylko, że trafili na fenomenalnego Wojtka, który łapał wszystko. My zagraliśmy jeszcze lepiej, ósemką z tyłu i było widać, że ta niemiecka tiki-taka nas nie działa. Niemcy nie mogli znaleźć sposobu na prostopadłe podanie.

Do przerwy nic nie wskazywało na taki wynik...

Niemcy mieli swoje sytuacje, ale wobec własnej niefrasobliwości stracili bramkę po kontrataku. Zagraliśmy fenomenalnie w defensywie. Do tego świetnie zagrał Lewandowski, który dobrze przytrzymywał piłkę i wypracował drugą bramkę. Należy pochwalić konsekwencję w grze całej drużyny.

W pierwszej połowie oddaliśmy jeden strzał!

A po przerwie - dwa celne strzały. To mi przypominało finał mistrzostw świata Niemcy – Argentyna, gdzie ci drudzy też grali formacją 1-8-Messi. Różnica polegała na tym, że oni nie byli tacy skuteczni jak my. Niemcy wygrali, bo lepsi. Teraz wygraliśmy my, bo byliśmy lepsi. Mam jednak nadzieję, że teraz zapomnimy o tym meczu. Chłopaki przeszli do historii, ale mecz o wszystko jest we wtorek. Jeśli wygramy mecz ze Szkocją, to na 90% awansujemy.

Bramka Milika uskrzydliła Polaków? Nagle zaczęli agresywniej, każdy umierał za każdego. Drużyna była zjednoczona.

Akcja bramkowa była świetna! Od Wawrzyniaka, do Krychowiaka, w końcu Piszczek centrował i świetnie zachował się Milik. To był błąd Neuera. Skoro wybiegł z bramki, to powinien być pewny tego piąstkowania. Najlepszy bramkarz na świecie, ale każdemu zdarzają się błędy. Na Wembley Anglicy mieli więcej z gry, ale to my wygraliśmy wynikiem 1:1. W tamtym momencie powstała drużyna, która zaczęła się liczyć.

Szkoci będą przerażeni?

Jeszcze niedawno byli pewni swego. Pewni tego, że przyjadą do nas i po raz drugi w krótkim odstępie czasu wygrają. Teraz na pewno będą przestraszeni. Musimy pójść za ciosem! Potrzebowaliśmy takiego kopa, takiego zastrzyku emocji. Mecz się skończył, teraz musimy mieć jeden cel: Szkocja i niemal zapewniony awans.

Ta reprezentacja w końcu dojrzała?

Chciałbym, żeby tak było. Wyszło boiskowe cwaniactwo.  Przecież Niemcy mieli swoje sytuacje! Byli mało skuteczni i zasłużenie za to zapłacili. U nas wszystko zagrało kapitalnie.

Wyczerpaliśmy limit szczęścia na kilka najbliższych lat?

Tak, tylko szczęściu trzeba pomóc. Ten wynik na pewno odbije się szerokim echem na całym świecie. My na Wembley byliśmy brzydkim kaczątkiem. Po meczu wyjeżdżaliśmy jako piękny łabędź. Potrzebny był taki mecz.

Będziemy o tym meczu mówić "cud na Narodowym"?

Zawsze jakiś się zdarza. Bardzo dobrze, że chłopaki to wykorzystali. Trzeba przyznać kultura gry, sposób rozgrywania akcji… przewaga Niemców w tych technicznych aspektach była ogromna. To jednak nie zawsze przekłada się na wynik. Powtórzę: wynik idzie w świat. Teraz wszyscy będą chcieli wzorować się na Polakach.