W minioną sobotę jastrzębianie pokonali u siebie AZS Częstochowa dopiero po tie–breaku. W opinii szkoleniowca gospodarzy Roberto Piazzy ten pojedynek składał się z dwóch zupełnie różnych części.

 

Musimy się nauczyć grać cały czas pod presją. Nie może być tak, że gramy dobrze tylko wtedy, kiedy wszystko się nam układa. A w innych sytuacjach natychmiast tracimy jeden dwa, trzy głupie punkty. Trzeba zmienić mentalność – stwierdził Włoch.

 

Zdaniem kapitana na korzyść Skry przemawiać może więcej rozegranych przez jej zawodników meczów podczas wrześniowych mistrzostw świata. W składzie Jastrzębskiego Węgla jest tylko jeden uczestnik MŚ, niemiecki przyjmujący Denis Kaliberda, który dołączył do zespołu dopiero po turnieju.

 

Z drugiej strony my jesteśmy bardziej głodni gry, a wysiłek włożony w mistrzostwa kiedyś musi się odbić. Na razie jednak Skra wygrała dwa spotkania w lidze, zdobyła Superpuchar, więc nie należy oczekiwać, że przyjedzie do nas na wakacje – dodał Łasko, który teraz dowodzi nie tylko zespołem, ale i większą rodziną z racji urodzin córki.

 

Dodał, że zawodników przychodzących do klubu nie trzeba przekonywać do wagi spotkań z bełchatowianami.

 

Wystarczy zobaczyć, jaka jest atmosfera w naszej hali przy okazji tych pojedynków. I wszystko jest jasne, a wszelkie tłumaczenia – niepotrzebne - zakończył atakujący jastrzębian.

 

Początek środowego meczu w Jastrzębiu–Zdroju o godz. 18.00. Transmisja w Polsat Sport.