Hanleya ma zastąpić 33-letni obrońca angielskiego Brighton Gordon Greer, który może zadebiutować w meczu o punkty. Niepewny jest też występ skrzydłowego Anyi, strzelca bramki we wrześniowym przegranym meczu z Niemcami. W jego przypadku decyzja zapadnie krótko przed pierwszym gwizdkiem sędziego.

 

Najwięcej miejsca szkockie gazety wciąż poświęcają jednak sobotniemu zwycięstwu Polaków nad Niemcami. Wśród komentarzy medialnych nie brakuje głosów, że historyczne zwycięstwo i towarzysząca mu euforia mogą zadziałać na korzyść szkockiej drużyny, gdyż "zbyt pewni siebie Polacy zaatakują i narażą się tym samym na skuteczne kontrataki".

 

Neil McCann, były skrzydłowy szkockiej reprezentacji, a obecnie komentator telewizji Sky, w komentarzu dla dziennika "The Scotsman" podkreślił, że po zwycięstwie Polski na Niemcami stawka dzisiejszego meczu znacząco wzrosła. Jest ogromna ze względu na dynamikę sytuacji w naszej grupie - powiedział.

 

Według niego, nie do pomyślenia byłaby sytuacja, że na tak wczesnym etapie eliminacji Polska byłaby na pierwszym miejscu w grupie z dziewięcioma punktami, podczas gdy Szkocja miałaby ich zaledwie trzy.

 

Musimy wygrać dzisiejszy mecz - podkreślił McCann.

 

Jego zdaniem, z analizy sobotniego spotkania wynika, że Szkocja będzie mieć okazje do strzelenia bramki. Ważne, żeby wykazała się większą skutecznością niż Niemcy. Wtedy są spore szanse na dobry rezultat - zauważył.

 

Szkoccy dziennikarze w polskim zespole najbardziej obawiają się Roberta Lewandowskiego, ale zwracają uwagę także na świetną w ostatnich tygodniach dyspozycję Arkadiusza Milika. Wymieniają również Kamila Glika, uznawanego za ostoję defensywy, oraz podkreślają potencjał ofensywny Kamila Grosickiego.

 

Miejscowe gazety wymieniają również nazwiska trzech piłkarzy Legii Warszawa powołanych do kadry na spotkania kwalifikacji Euro 2016 i przypominają kontrowersyjny dwumecz pomiędzy mistrzem Polski a Celtikiem Glasgow w eliminacjach Ligi Mistrzów. Ich zdaniem mogą być oni szczególnie zmotywowani.

 

Pojawiają się także obawy, że z uwagi na fakt, iż mecz odbędzie się w Warszawie, szkoccy piłkarze i kibice, którzy wybiorą się na niego, nie mogą liczyć na ciepłe przyjęcie ze strony polskich fanów.