W dobrym stylu walkę o pierwsze trofeum w sezonie rozpoczął zespół Bartosza Kurka. Siatkarze Lube Banca Marche Treia już od pierwszych akcji sprawiali wrażenie pewniejszych w swoich poczynaniach. Spotkanie efektownym zagraniem otworzył Marko Podraščanin. Odpowiedź Copry Piacenza była niemal natychmiastowa, swoją obecność na boisku zaznaczył Hristo Zlatanov. Gra na styku nie trwała jednak długo, czujność w bloku i imponująca skuteczność na skrzydłach (ataki Kurka i Sabbiego) sprzyjały budowaniu przewagi przez mistrza Włoch. Biancorossi dominowali nad rywalami we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, do efektywnych ataków i bloków dodając widowiskowe obrony.

 

W kontratakach Michele Baranowicz nie unikał ryzyka, kolejno posyłając piłki do swoich środkowych, a duet Podraščanin/Stanković nie zawodził (8:4). Podopieczni Alberto Giulianiego na tym nie zamierzali poprzestać, systematycznie podwyższając prowadzenie. Kiedy dystans dzielący obie ekipy wzrósł do sześciu oczek, trener Radici po raz pierwszy przywołał swoich zawodników do siebie. Reprymenda na niewiele się zdała, siatkarze Copry nie mogli liczyć na potknięcia rywali, a ci byli bezlitośni. 100-procentową skutecznością imponował Dragan Stanković, swojemu koledze w tym zestawieniu nie ustępowali pozostali biancorossi. Swój zespół do wygranej pewnie prowadził Simone Parodi, w kluczowym fragmencie seta punktując bezpośrednio zagrywką. Ten element nie funkcjonował tak dobrze po drugiej stronie siatki, i tak błąd serwisowy Copry zakończył tę partię, przy znacznym prowadzeniu Lube - 25:15.

Idąc za ciosem, podopieczni Alberto Giulianiego równie efektownie rozpoczęli kolejną partię, dobrze w tym fragmencie meczu prezentował się Bartosz Kurek. Polski przyjmujący bez większych problemów mijał blok rywali, atakując nawet nad rękami próbujących go powstrzymać rywali. Valerio Vermiglio siłę ataku próbował przerzucić na Kevina Le Roux, jednak Francuz miał coraz większe problemy z przebiciem się na drugą stronę siatki (8:3). Swój zespół do walki poderwał dopiero Zlatanov, kolejne zagrania doświadczonego zawodnika oraz coraz lepsza gra Kevina Le Roux pozwoliły Coprze zmniejszyć dystans. Po błędzie Giulio Sabbiego w ataku na tablicy widniał już rezultat 12:10.

 

Reakcja Alberto Giulianiego była natychmiastowa, a po przerwie na żądanie trenera Lube wszystko wskazywało na to, że mistrz Włoch odnalazł swój rytm (14:11). Cierpliwość siatkarzy Copry Piacenza opłaciła się i przy konsekwentnej grze zespół Andrei Radiciego doprowadził do stanu po 17. Krótko później, przy serii błędów na siatce to Bartosz Kurek i jego koledzy znaleźli się w nieciekawym położeniu (17:20). Sytuację podratował swoim serwisem Simone Parodi i obie ekipy wróciły do gry na styku. W kluczowym fragmencie seta nie brakowało efektownych ataków i widowiskowych obron, więcej pewności w grze zachowali biancorossi, odsłonę asem serwisowym zakończył Bartosz Kurek (26:24).

Wyciągając wnioski z odsłon wcześniejszych, siatkarze Copry, walczący o pozostanie w grze, wyszli bardziej skoncentrowani na kolejnego seta. Efektywne zagrania na siatce podopiecznych trenera Radiciego i niedokładność zagrań siatkarzy Lube musiała znaleźć i znalazła swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników. Po autowym ataku Bartosza Kurka Copra Piacenza prowadziła już 4:1. Reakcja mistrzów Włoch była natychmiastowa, Michele Baranowicz ponownie uaktywnił swoich środkowych i jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną biancorossi dogonili rywali (6:6). Przy falującej grze obu ekip czas wyraźnie działał na korzyść Copry. Kolejne ataki Zlatanova i bloki na Parodim przy trwającej się grze na styku pozwoliły utrzymać kontrolę nad przebiegiem meczu Piacenzy.

 

Na drugiej przerwie technicznej Lube wciąż traciło do rywali dwa oczka, sytuację swojego zespołu próbował jeszcze ratować Simone Parodi (15:16). Na tym etapie meczu nie mylił się jednak Le Roux, dla którego przeszkody nie stanowił nawet potrójny blok rywali. Imponujący finisz w wykonaniu Copry doprowadził do stanu 17:22. Szukając szans na przedłużenie seta, Alberto Giuliani desygnował jeszcze do gry Jiriego Kovara (w miejsce Bartosza Kurka), reprezentant Włoch nie zdołał jednak odwrócić losów seta. Po zagrywce Sabbiego w siatkę Copra Piacenza wygrała 25:20.

Seria błędów własnych drużyny Polaka otworzyła odsłonę kolejną, także Bartosz Kurek nie miał swoich najlepszych chwil w meczu, na co szybko zareagował trener Giuliani. Kurka, podobnie jak w końcówce trzeciego seta, zmienił Kovar (1:5). Niewymuszone błędy własne popełniane seriami były największą zmorą mistrza Włoch w tej części meczu. Swoich not w ataku nie poprawiał Sabbi, kolejno odbijając się od rąk blokujących rywali (8:12). Po kolejnych atakach ze środka Podraščanina wydawało się, że siatkarze Lube wciąż mogą doprowadzić do gry na styku (10:13, 12:14).

 

To właśnie serbski środkowy był najjaśniejszą postacią swojego zespołu na siatce na tym etapie zmagań. Po drugiej stronie siatki, nawet w trudnych sytuacjach ręki nie zwalniał Kevin Le Roux i na drugiej przerwie technicznej Copra miała cztery oczka zaliczki (16:12). Kolejne zrywy Lube były krótkotrwałe, nie zawodzili środkowi, jednak podopiecznym trenera Giulianiego brakowało efektywności na skrzydłach. Przy stanie 16:22 biancorossi nie unikali ryzyka w polu serwisowym, kolejne zagrywki trafiały jednak w aut, a pewni swego zawodnicy Copry podwyższali prowadzenie. Po ataku Parodiego w siatkę było już 16:23. Bartosz Kurek jego koledzy zdołali już tylko zmniejszyć rozmiar porażki, po wygranej Copry 25:18 zwycięzcę miał wyłonić tie-break.

 

Emocje towarzyszyły już pierwszym zagraniom decydującej partii meczu. W szeregach mistrza Włoch na boisku pozostał Alessandro Fei, który w czwartym secie zastąpił Giulio Sabbiego. Wymiana sił w ataku pozwoliła obu drużynom prowadzić grę na styku. Siatkarze Copry przeczekali rywali i to podopieczni trenera Giulianiego mylili się jako pierwsi, oddając dwupunktowe prowadzenie rywalom - 6:4. Rehabilitując się w kolejnej akcji, Simone Parodi rozpoczął dobrą serię swojego zespołu. Kluczowe okazało się ustawienie z Draganem Stankoviciem w polu serwisowym. Problemy przyjmujących Copry i autowy atak Le Roux oddały kontrolę nad przebiegiem seta Lube (7:6). Po zmianie stron boiska drużynie Bartosza Kurka wychodziło praktycznie wszystko, biancorossi przypominali zespół z pierwszych dwóch odsłon spotkania (10:7). Nie był to jednak koniec emocji, ambitnie walczący siatkarze Copry po raz kolejny w meczu doprowadzili do gry na styku (11:10). Zachowując wyższy poziom koncentracji, tej szansy siatkarze Lube nie zmarnowali, w imponującym stylu kończąc seta i spotkanie przy triumfie 15:12, a w całym meczu 3:2.

 

Lube Banca Marche Treia - Copra Piacenza 3:2
(25:15, 26:24, 20:25, 18:25, 15:12)

 

Składy zespołów:


Cucine Lube Marche Treia: Baranowicz (1), Sabbi (12), Parodi (12), Kurek (15), Stanković (12), Podrascanin (20), Henno (libero) oraz Monopoli, Fei (8), Kovar, Vitelli i Paparoni (libero)


Copra Piacenza: Vermiglio (1), Le Roux (23), Papi (2), Zlatanov (16), Alletti (7), Ostapenko (5), Mario (libero) oraz Rodrigues, Ter Horst, Massari (8), Kohut (1), Tencati (1) i Marra (libero)