Łukasz Majchrzyk: To druga porażka z rzędu i to już na początku sezonu. Limit błędów został wyczerpany. Czy czujecie już nerwy w drużynie?

Mikołaj Witliński: Na pewno jakieś nerwy są, bo przegraliśmy na wyjeździe z Toruniem, który wszedł do ekstraklasy. Były to derby, a teraz przegraliśmy z Asseco i to u siebie. Ten mecz powinniśmy w stu procentach wygrać, ale niestety przegraliśmy i pojawiają się już nerwy w drużynie i w klubie.

Przed meczem Konrad Wysocki mówił, że w pierwszym spotkaniu zabrakło wam trochę serca i trochę rozumu. W meczu z Asseco moim zdaniem serce mieliście, ale rozum jeszcze nie do końca wam wrócił. Mieliście za dużo strat.

W tym meczu każdy dał z siebie sto procent. Na deskach walczyliśmy jak mogliśmy, zarówno w ataku jak i w obronie. Zresztą straconych tylko 67 punktów to potwierdza. Ale nie mogliśmy się zorganizować w ataku i skuteczność była słaba. Udzielił nam się totalny chaos, mieliśmy problem z ułożeniem akcji i to zdecydowało o porażce.

Czy to właśnie ten chaos sprawiał że dużo rzucaliście za trzy punkty, choć ich celność była słaba?

M.W.: Myślę, że chcieliśmy wykorzystać bierność Galdikasa. Cały czas stał w "trumnie" i otwierał naszym wysokim graczom pozycje na obwodzie. Zresztą nie tylko tam, bo akcje pick & roll także kończyły się rzutami za trzy punkty, ponieważ Galdikas stał "w trumnie" i mogliśmy to wykorzystać. Niestety dzisiaj nam nie wpadła "trójka" i przegraliśmy ten mecz. Trzeba było znaleźć inny sposób na zwycięstwo, ale niestety zabrakło nam czasu.

Cały wywiad ze skrzydłowym Anwilu w materiale wideo.