Kędzierzynianie sezon rozpoczęli bardzo dobrze, bo od wygranej 3:0 z AZS-em Częstochowa. W kolejnych kolejkach nie było już jednak tak różowo. O ile jednak porażkę ze wzmocnionym Lotosem Gdańsk można było przełknąć, o tyle przegrana z beniaminkiem z Lubina dała trenerowi Świderskiemu dużo do myślenia.

Podczas porannego treningu powiedziałem chłopakom, że spotkanie ze Skrą to najlepszy moment, żeby zatrzeć złe wrażenie po ostatnich porażkach. Spotkania z Lotosem Treflem i Cuprum mieliśmy obowiązek wygrać, w niedzielę nie będziemy już faworytem. Czas, by grając bez presji pokazać naszą najlepszą siatkówkę - mówi Świderski.

Zespół z Kędzierzyna-Koźla przed rozpoczęciem sezonu miał bardzo dużo problemów kadrowych. Podopieczni Sebastiana Świderskiego musieli podnieść się po zawieszeniu kariery przez Grzegorza Boćka, który leczy nowotwór. Dlatego jak na razie pierwszym atakującym jest Dominik Witczak, a z klubem aklimatyzuje się nowy gracz Kay van Dijk.

Dominik Witczak z całym szacunkiem dla niego, nie jest graczem takiego formatu jak Grzesiek, a Kay van Dijk musi się zgrać z oboma rozgrywającymi. Dopiero dołączył przecież do zespołu. Niestety nie może grać w parze z Abdel Azizem, bo blokuje nas limit trzech obcokrajowców mogących przebywać na boisku. Pozostaje mu więc gra z Pawłem Zagumnym - twierdzi były przyjmujący reprezentacji Polski.


Świderski nie popada jednak w paranoję i twierdzi, że zarząd klubu jak na razie okazuje mu pełne poparcie.

 

Na razie nie było żadnych sygnałów ze strony zarządu klubu, że trzeba zmienić trenera, Sam się zresztą usunę, jeśli zobaczę, że jestem przeszkodą. Najważniejsze jest dobro drużyny - zapewnia trener ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.