Przygodę z wielkim tenisem Roger Federer rozpoczynał właśnie w Bazylei. Jako młody chłopak podawał piłki wielkim gwiazdom białego sportu. Wtedy jeszcze nie mógł wiedzieć, że będzie w przyszłości przyjeżdżał do swojego rodzinnego miasta jako król tenisa i jak stwierdził ostatnio Toni Nadal: najlepszy zawodnik w historii tego sportu.

Zawodowa kariera Federera także rozpoczęła się w Bazylei. W 1998 roku jako 17-latek miał zaszczyt zmierzyć się z Andre Agassim - wtedy jednym z wielkich światowego tenisa.

Wiele się zmieniło na przestrzeni lat - mówił Federer w wywiadzie przed rozpoczęciem turnieju. Teraz dzięki nabytemu doświadczeniu traktuję ten turniej jak każdy inny. Gdy jednak wychodzę na tutejszy kort, czuję bardzo miłe uczucie, że znowu mogę tu być. Nie myślę jednak tak panicznie o tym turnieju jak 10 lat temu, gdy zaczynałem prawdziwą karierę - stwierdził Szwajcar.

W środę "Król Roger" zrobił pierwszy krok do 9. z rzędu finału w swoim rodzinnym mieście. Luksemburczyk Gilles Muller nie miał żadnych szans z Federerem, który po dwóch latach, w których przegrywał w finale z Juanem Martinem del Potro, chce odzyskać tron w Bazylei. Dość powiedzieć, że Szwajcar stracił w środowym spotkaniu tylko trzy gemy.

W kolejnym meczu Federer zmierzy się z Denisem Istominem. Uzbek w spotkaniu 1. rundy rozprawił się z Jerzym Janowiczem, który gładko przegrał 1:6, 1:6.

Transmisje z turnieju w Bazylei od czwartku w Polsacie Sport Extra.

 

Roger Federer - Gilles Muller 6:2, 6:1