NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA KOLEJKI. Śląsk Wrocław znów się liczy. We Wrocławiu pełna widownia, dobra atmosfera i ciekawy mecz kolejki - tego świadkami byliśmy w niedzielę. A na końcu okazało się, że mimo gonienia rywala przez cały mecz Śląsk pokonał wicemistrza Polski Stelmet Zielona Góra. Decydujący rzut trafił, pięknie wkręcając się pod kosz, Roderick Trice, a swojej szansy nie wykorzystał tuż przed syreną Łukasz Koszarek. We Wrocławiu znów zachęcają sponsorów, znów marzą o miejscu w czołówce i znów mają zespół, który warto oglądać - bo gra przyjemnie dla oka (dbają o to Robert Skibniewski, Trice, ale i Denis Ikovlev) ale przede wszystkim wygrywa. Na razie jest niepokonany jako jeden z trzech (obok AZS Koszalin i PGE Turowa Zgorzelec), a teraz czeka go ciekawy mecz na gorącym terenie w Słupsku.

 

NAJCIEKAWSZY MOMENT KOLEJKI. Ostatni rzut w Zgorzelcu. Równo z syreną końcową Mateusz Bartosz z Polfarmexu Kutno rzucał za trzy i gdyby trafił, dopełniłoby się sensacyjne zwycięstwo nad PGE Turowem. Ale ta piłka trafiła tylko w obręcz. Polfarmex w tym meczu prowadził przez prawie 30 minut (mistrzowie ze Zgorzelca przez sześć), a grał bez czterech kontuzjowanych zawodników, z Malczykiem wracającym po kontuzji, a najlepszy dotąd strzelec Bartłomiej Wołoszyn szybko popełnił pięć fauli. Zespół trenera Jarosława Krysiewicza, byłego mistrza Polski jako zawodnik, byłego trenera ekstraklasy kobiet, grał jednak z mistrzem tak jak powinny grać wszystkie nominalnie słabsze zespoły. Czyli eksponując indywidualności (Kwamain Mitchell, o którym więcej niżej), ryzykując i walcząc o zbiórki. Kutnianom pomogła na pewno plaga kontuzji w PGE Turowie, który grał trzema Polakami (Damian Kulig, Jakub Karolak, Michael Gospodarek), ale i tak zasłużyli na brawa.

 

STATYSTYKA KOLEJKI. 20+. Tyle punktów w każdym swoim występie do tej pory rzuciło w TBL trzech koszykarzy. I nie - żadnym z nich nie jest Qyntel Woods, który miał "tylko" 14 punktów w meczu z Treflem Sopot. Są to Steve Burtt ze Stelmetu (kolejno 25, 28 i 22), Craig Williams z Jeziora (w dwóch meczach 22 i 21) oraz Kyle Shiloh z Energi Czarnych (23, 21, 22). Czyżby Tauron Basket Liga robiła się znów - jak 20 lat temu - bardziej ofensywna? Ciekawe, który z wyżej wymienionych pociągnie serię dalej.

 

POSTAĆ KOLEJKI. Kwamain Mitchell, Polfarmex Kutno. Niewysoki Amerykanin z Kutna szalał w poprzednim sezonie w słabym zespole ligi czeskiej, a w Kutnie - zwłaszcza w pierwszym meczu - na razie nie zachwycał. Eksplodował w Zgorzelcu, gdzie w meczu z mistrzem przez pierwszych 13 minut zdobył 23 punkty. Później już PGE Turów radził sobie z nim lepiej, ale ogólnie szybki, mijający rywali, dobrze rzucający za trzy i wcale nie egoistyczny (6 asyst) rozgrywający pokazał, że może kiedyś grać w lepszych klubach niż Polfarmex. Na razie jednak sprawia, że nowemu w lidze klubowi warto się w każdym tygodniu przyglądać. 38 punktów (13/19 z gry, 6/10 za trzy, 6/9 wolne) - to jest w tej chwili rekord sezonu, a nie zdziwię się, jak zostanie nim do ostatniego meczu.

 

WARTE POCHWAŁY. Polpharma Starogard Gdański. O różnych klubach w Tauron Basket Lidze się mówi wiele, dobrego albo złego, a o Polpharmie jakby wszyscy zapomnieli. A tymczasem zespół Tomasza Jankowskiego, zbudowany z Amerykanów na dorobku oraz Polaków na wstępie do nadziei na ewentualny dorobek, ma bilans 2-1. Wygrana z Jeziorem Tarnobrzeg może nie zaimponowała, ale już pokonanie Polskiego Cukru Toruń było ciekawym rozstrzygnięciem. Wyciągnięty niczym David Logan z niższych lig akademickich w USA mikry Rodney Blackmon był za szybki dla rywali (26 punktów), a najlepszy mecz w karierze zagrał wynaleziony w lidze portugalskiej wysoki strzelec Tony Meier (25 pkt.). Teraz Polpharma zagra w Radomiu, gdzie - mimo słabego całego poprzedniego sezonu - akurat poprzedni mecz wygrała. To będzie ciekawy test.

 

DO POPRAWKI. King Wilki Morskie Szczecin. Trzy porażki z drużynami, które mogą grać w tym sezonie w play-off (Śląsk, AZS, Asseco) chyba ujmy nie przynoszą, ale sprawiły, że szczeciński klub się przemeblował. Na razie działacze pozamieniali się funkcjami, a wszystko to po to, żeby więcej do powiedzenia w sprawach sportowych miał trener Krzysztof Koziorowicz. Zmian w składzie nie ma - na razie, choć wszystko śledzone jest z bliska. Wilki to bowiem ewenement - klub, w którym prezes (Krzysztof Król, jednocześnie sponsor) zrezygnował przed sezonem ze swojego stanowiska po to, żeby móc siedzieć na ławce rezerwowych w czasie meczu (liga zakazuje tego prezesom i dyrektorom klubów). Co więcej, podaje napoje zawodnikom, żeby uzasadnić fakt, że nie jest ubrany w marynarkę (z tego zwolnieni są wyłącznie fizjoterapeuci i ich asystenci), tylko w dres, bo taki strój preferuje podczas meczu. W Szczecinie na pewno nie będzie nudno!

 

CO DALEJ? Czwarta kolejka w najbliższy weekend, ładnie rozłożona między piątkiem a niedzielą. Meczem telewizyjnym (niedziela, 19.45, Polsat Sport News i Polsat Sport HD) będzie spotkanie w Słupsku, gdzie Energa Czarni - ponoć już bez kontuzji - sprawdzą Śląsk Wrocław. Wszystkie pozostałe mecze można zobaczyć w płatnych przekazach wideo na portalu emocje.tv. Najciekawiej zapowiadają się niedzielny (godz. 17) mecz Stelmetu Zielona Góra z AZS Koszalin (gwiazdy wicemistrza kontra Woods i Szymon Szewczyk!) oraz piątkowe (godz. 19) derbowe starcie Trefla Sopot z Asseco Gdynia. Ten ostatni mecz sopocianie, gnębieni chorobami, chcieli przełożyć, ale Asseco powiedziało "nie"… Czy będzie gorąco?