Efekt motyla to teoria przyczynowo-skutkowa, która zakłada, że nawet najmniejsze zmiany, nieoczekiwany ruch (np. trzepotanie skrzydłami motyla - stąd nazwa) mogą wpłynąć na to, że warunki ulegają zmianie i może to spowodować całkowitą zmianę obrazu sytuacji.


Agnieszka Radwańska przy stanie 1:5 w drugim secie meczu z Marią Szarapową jeszcze nie wiedziała, że niedługo jej spektakularny powrót do gry będzie synonimem tego popularnego określenia. Polka ubrana w czarną sukienkę przyozdobioną kolorowymi motylami, w beznadziejnej wręcz sytuacji podniosła się z kolan i grała jak natchniona, zupełnie wybijając z rytmu piękną rosyjską tenisistkę.

 

Zdezorientowana Szarapowa


Najlepsza polska przedstawicielka białego sportu dostała skrzydeł w najtrudniejszym dla tenisisty momencie - gdy tylko jedna piłka dzieliła ją od odpadnięcia z turnieju w Singapurze i tym samym zakończenia sezonu. Radwańska nie po raz pierwszy w karierze pokazała jednak wielki hart ducha, najpierw obroniła dwie piłki meczowe przy stanie 1:5, a następnie przy wyniku 3:5. Trzeci obroniony meczbol tak natchnął Polkę, że w kolejnej akcji zademonstrowała cały swój kunszt - piłka wygrana przy siatce śmiało może pretendować do grona najlepszych akcji turnieju.


Zdezorientowana Szarapowa nie wiedziała co się dzieje. Nie pomogła wizyta na korcie trenera Rosjanki Svena Groenefelda, który próbował uspokoić popełniającą kolejne błędy Rosjankę. Agnieszka Radwańska po raz drugi w secie przełamała Marię i doprowadziła do stanu 5:5. Po chwili wygrała własne podanie i wyszła na prowadzenie. 5 gemów z rzędu. Niebywałe, szczególnie w tak trudnej sytuacji, w jakiej była Polka.


Choć rosyjska zawodniczka, będąca numerem 2 światowego tenisa wygrała jeszcze swoje podanie, to już w tie-breaku była bezradna. Ponownie odbijała się od Radwańskiej jak od ściany - każda atomowa piłka zagrana na stronę Polki, jak zaczarowana wracała pod nogi Szarapowej. Skołatane nerwy Rosjanki nie wytrzymały wreszcie presji własnego podania - podwójny błąd serwisowy i oto stało się jasne. Maria Szarapowa odpadła z mistrzostw WTA, a Agnieszka Radwańska ciągle pozostawała w grze!


Po przerwie między setami Szarapowa wróciła na kort odmieniona. Nic dziwnego - w meczu z Polką nie miała już nic do stracenia. Nadal popełniała karygodne błędy z najprostszych piłek, ale zaczęła je przeplatać uderzeniami genialnymi. Niestety dla Radwańskiej w końcówce trzeciej partii coraz więcej było tych drugich zagrań i po ponad 3 godzinach gry polska tenisistka musiała uznać wyższość Szarapowej. Końcowy wynik nie zmącił jednak dumy z heroicznej postawy Agnieszki w drugim secie. I co najważniejsze - to nie Rosjanka, a Polka czekała na wynik spotkania decydującego o być albo nie być w mistrzostwach WTA.

 

Pomoc przyjaciółki


W nim naprzeciw siebie stanęły Karolina Woźniacka i Petra Kvitowa. Zwycięstwo 2:0 Dunki z polskimi korzeniami na pewno dawało awans Radwańskiej. Zwycięstwo 2:1 - tylko w wypadku, gdy Kvitowa nie ugrałaby wystarczającej liczby gemów, które w ostateczności mogły decydować o promocji do półfinału. Pomóc swojej polskiej przyjaciółce chciała także Woźniacka, która z pewnością marzy o tym, aby spotkać się z Agnieszką jeszcze raz w tym turnieju - tym razem w finale.


Dunka była faworytką tego spotkania i mimo tego, że przed jego rozpoczęciem miała juz awans w kieszeni, zagrała przeciwko Kvitowej na 100 procent swoich możliwości. Jako pierwsza straciła swój serwis, ale później nadrobiła to z nawiązką. Trzykrotnie przełamała Czeszkę i wyszła na prowadzenie 1:0 w setach. Druga partia to już powtórka z rozrywki - ponownie przegrany przez Woźniacką serwis, a następnie powrót do seta i dwukrotne odebranie podania rywalce. Duńska tenisistka zakończyła spotkanie przy drugim meczbolu i zasłużenie mogła cieszyć się z kolejnej wygranej. W tym momencie nie była jednak chyba najszczęśliwszą osobą w Singapurze. Szeroki uśmiech zagościł w tym momencie na twarzy Agnieszki Radwańskiej, która w piątek wyszarpała wydawałoby się przegrany mecz.


Gdy Otylia Jędrzejczak zdobyła na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach trzy medale, w tym jeden złoty, nazwano ją polskim Motylkiem. Teraz to określenie świetnie pasuje do Agnieszki Radwańskiej. Ubrana w zwiewną sukienkę Polka nie może jednak poprzestać na awansie do półfinału. Trzeba wykorzystać szansę, na jaką nasza tenisistka wielką wolą walki sama zapracowała. Kto wie, może wtedy w niedzielę będziemy cieszyć się z największego sukcesu w karierze Radwańskiej?

Wyniki meczów Grupy Białej:

Maria Szarapowa (Rosja, 2) - Agnieszka Radwańska (Polska, 6)  7:5, 6:7 (4-7), 6:2

Caroline Wozniacki (Dania, 8) - Petra Kvitova (Czechy, 3)     6:2, 6:3