Unton zastąpił zwolnionego po przegranym na własnym boisku 0:1 spotkaniu z Pogonią Szczecin Portugalczyka Joaquima Machado. 44-letni szkoleniowiec poprowadził biało-zielonych w trzech ligowych meczach – w Zabrzu z Górnikiem (2:2), na własnym stadionie z Cracovią (1:0) oraz w Warszawie z Legią (0:1).

 

Po tych potyczkach gdańszczanie zebrali pochlebne recenzje i widać było, że prezentują się zdecydowanie lepiej niż za kadencji poprzedniego szkoleniowca.

 

Takie opinie cieszą, bo to też świadczy, że zmierzamy w dobrym kierunku. W piłce najważniejsze są jednak punkty, a nie styl. Trochę ich pogubiliśmy, bo mamy na koncie 16 +oczek+ i zdajemy sobie sprawę, że czołówka tabeli nam ucieka, a jej dół nas goni - zauważył.

 

W sobotę Lechia będzie miała okazję zmniejszyć dystans do Śląska, który ma 23 punkty, czyli tyle samo ile prowadząca Legia. Wrocławianie nie ponieśli co prawda porażki w czterech ostatnich meczach, notując w nich trzy zwycięstwa i remis, jednak ta drużyna szczególnie groźna jest na własnym stadionie, gdzie zdobyła najwięcej punktów ze wszystkich zespołów (19). Na wyjazdach radzi sobie zdecydowanie gorzej – w pięciu spotkaniach wywalczyła tylko cztery „oczka”.

 

W przypadku większej liczby meczów można dopatrzeć się pewnych reguł i zależności. Jeśli jakaś drużyna lepiej spisuje się u siebie, a gorzej na obcych stadionach, to nie jest przypadek. Nie wolno się jednak sugerować statystykami, bo bazując tylko na nich można się bardzo pomylić. Dlatego staram się analizować ostatnie występy naszego rywala, bo wiem, że mecz meczowi nierówny - skomentował.

 

Trener Lechii podkreśla klasę Śląska, który ma w składzie kilku bardzo dobrych piłkarzy i jest szczególnie groźny przy stałych fragmentach gry.

 

We wrocławskiej ekipie błyszczą Mila, Flavio Paixao, Pich, Celeban i Machaj, ale oni nie grają sami. Pracuje na nich cała drużyna, a ja podkreślam, że nie ma jednostek bez zespołu i zespołu bez jednostek. Jeśli chodzi o stałe fragmenty gry, to sama wiedza nie wystarczy. Przed poprzednim meczem zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to atut Legii, która jest bardzo wysoką drużyną, a i tak nie ustrzegliśmy się straty gola po rzucie wolnym - przypomniał.

 

44-letni szkoleniowiec zgadza się, że największą bolączką biało-zielonych jest obecnie skuteczności. Zawiodła ona zwłaszcza w konfrontacji z Legią – goście mieli kilka znakomitych okazji do zdobycia bramki, ale wszystkie zmarnowali.

 

Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli nie wykorzystuje się na początku kilku dogodnych okazji, to później wkrada się nerwowość i trudno się przełamać. Pracujemy nad tym elementem i wierzę, że to się wreszcie zmieni - dodał.

 

Unton miał być tymczasowym szkoleniowcem Lechii, ale wszystko wskazuje na to, że poprowadzi zespół nie tylko w meczu ze Śląskiem, ale co najmniej do końca roku.

 

A na zwycięstwo z wrocławianami biało-zieloni czekają ponad cztery lata. Po raz ostatni pokonali bowiem Śląsk 28 sierpnia 2010 roku, kiedy na starym stadionie przy ul. Traugutta zwyciężyli 2:0. W kolejnych spotkaniach zdecydowanie lepiej radzili sobie rywale, którzy z siedmiu meczów wygrali pięć i dwa zremisowali, notując w nich korzystny bilans bramkowy 11-6.