Powrót Paixao do treningów był w klubie z Oporowskiej niemałym wydarzeniem, bowiem Portugalczyk w poprzednim sezonie był najlepszym zawodnikiem wrocławskiego zespołu. Strzelił wówczas 21 goli, co dało mu drugie miejsce na liście najskuteczniejszych piłkarzy polskiej ekstraklasy, a do tego dorzucił pięć bramek w Lidze Europy i jedną w Pucharze Polski.

 

Piłkarz najpierw ćwiczył z całym zespołem, a później miał indywidualne zajęcia z trenerem od przygotowania fizycznego Markiem Świdrem.

Po zajęciach Paixao przyznał, że chciałby wystąpić przynajmniej w dwóch ostatnich meczach rundy jesiennej - z Zawiszą Bydgoszcz i GKS Bełchatów. „Myślę, że będę gotowy do gry w cztery tygodnie, bo czuję się sprawnie i czuję, że jestem silny. Chcę popracować dwa tygodnie indywidualnie nad siłą, potem dwa tygodnie z zespołem i być gotowy w najgorszym wypadku na dwa ostatnie mecze w pierwszej części sezonu. Uważam, że wtedy byłoby pięknie” – dodał.

 

Trener Świder był bardziej powściągliwy w ocenie szans gry Portugalczyka jeszcze w rundzie jesiennej.

 

Widać, że Marco jest bardzo zdeterminowany do powrotu. Cały czas trzeba go stopować w pracy, aby nie przedobrzyć i aby nie złapał kolejnej kontuzji. On ma swój cel i chce jak najszybciej wrócić do gry, a ja muszę czuwać, żeby spokojnie tę rundę przepracował i mógł wrócić do gry wiosną – opowiadał Świder.

 

Paixao urazu nabawił się podczas przedsezonowego zgrupowania. Na jednym z treningów bramkarz Jakub Wrąbel tak nieszczęśliwie go powstrzymywał, że Portugalczyk złamał kość strzałkową w lewej nodze.