23-letni kolarz ekipy Sante Whistle Ziemia Brzeska ma spore doświadczenie w występach torowych. W ostatnich trzech latach zdobywał tytuł mistrza Polski w wyścigu na dochodzenie, z powodzeniem startuje w drużynie, także w zawodach szosowych.

 

Ekipa, której dyrektorem sportowym jest Andrzej Sypytkowski, srebrny medalista igrzysk w Seulu, bardzo starannie przygotowuje się do rekordowej próby. - Zdajemy sobie sprawę, że to końcówka sezonu, większość zawodników, w tym także Andrzej powoli przygotowuje się do zimowej przerwy. Zrobiliśmy badania wydolnościowe. Wskazują one, że Bartkiewicz jest w dobrej dyspozycji fizycznej. Teraz przed nami ostatnie treningi i praca nad ustaleniem szczegółów, zarówno technicznych, jak i czysto sportowych - wyjaśnił.

 

Sam kolarz ostrożnie wypowiada się na temat próby. Co prawda, jak podkreślił, poprzedni, 41-letni rekord, jest niezbyt wyśrubowany, a dodatkowo uzyskany na zupełnie innym sprzęcie i na otwartym, betonowym torze, ale wynik zawsze zależy od formy i dyspozycji dnia.

 

- Więcej będę mógł powiedzieć po ostrym treningu, będącym swego rodzaju próbą generalną przed rekordową próba. Wtedy także podejmiemy ostateczną decyzję co do przełożeń. Wstępnie zakładam, że pojadę na tarczy 51 (zębów - PAP) i tylnym trybie 14. Oczywiście zasięgałem opinii wielu osób, w tym tych, którzy podejmowali takie próby. Dobór przełożeń to bardzo indywidualna sprawa, uzależniona od budowy i predyspozycji zawodnika - powiedział.

 

Sypytkowski nie kryje, że poprawienie rekordu Polski powinno być "formalnością" i wspomina, że w zależności od przebiegu próby Bartkiewicz będzie się starał zbliżyć do najlepszego światowego rezultatu ustanowionego niedawno przez Niemca Jensa Voigta.

 

Historia godzinnego rekordu jest niemal tak stara jak samo kolarstwo. Pierwszy ustanowiony został już w 1893 roku. Jego autorem był Francuz Henri Desgrange, pokonując dystans 35,325 km. Od tego czasu próby ataku na rekord cieszyły się dużą popularnością, gromadząc na welodromach setki widzów. Popularność tego typu wyczynów podupadła w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy to zawodnicy zaczęli się posługiwać bardzo wyrafinowanym i ultranowoczesnym sprzętem. Na takim właśnie "dziwnym" rowerze Brytyjczyk Chris Boardman uzyskał w 1996 roku w Manchesterze rezultat 56,375 km. Ten wynik zdawał się zniechęcać potencjalnych kandydatów do podejmowania prób, tym bardziej, że Międzynarodowa Unia Kolarska zaostrzyła regulamin techniczny i anulowała rekordy ustanowione od 1984 do 1996 roku.

 

Kolejna zmiana przepisów, dopuszczająca do prób rowery odpowiadające wymaganiom zawodów torowych, spowodowała, że w 2014 roku zaroiło się od chętnych do ataku na rekord świata, oficjalnie wynoszący 49,700 km i należący do Czecha Ondreja Sosenki (2004 r. Moskwa). Poprawił go Jens Voigt (51,110), ale zapowiadane są w najbliższych dniach kolejne próby.

 

Pierwszym rekordzistą Polski był Czesław Bryszke - 37,7635 km w 1930 na warszawskich Dynasach. Granicę 40 km złamał w 1950 roku Teofil Sałyga - 41,180 km. Ostatnią zanotowaną oficjalnie próbę podjął w Łodzi Mieczysław Nowicki, mistrz świata i srebrny medalista olimpijski w drużynowym wyścigu szosowym. 6 lipca 1973 roku przejechał w godzinę 42,0214 km i ten to właśnie rezultat 8 listopada będzie próbował poprawić Andrzej Bartkiewicz.

 

Wstęp na tor w Pruszkowie podczas rekordowej próby będzie wolny, a bezpośrednio po niej rozpoczną się na welodromie zawody młodych zawodników pod hasłem "Szukamy olimpijskich talentów".