W Neapolu przez większość czasu dominowali gospodarze, którzy stwarzali sobie znacznie więcej groźnych sytuacji. Między słupki Romy wrócił Morgan De Sanctis, którego w poprzedniej kolejce w środku tygodnia zastąpił Łukasz Skorupski. W sobotę Polak był rezerwowym.

 

De Sanctis rozgrywał dobry mecz, miał też trochę szczęścia, kiedy rywale trafiali w poprzeczkę lub strzelali minimalnie niecelnie. To nie pomogło jednak wicemistrzom kraju w zdobyciu choćby punktu.

 

Bramki Argentyńczyka Gonzalo Higuaina oraz Hiszpana Jose Callejona, byłych piłkarzy Realu Madryt, dały zwycięstwo Napoli oraz trochę oddechu trenerowi Rafaelowi Benitezowi, który mógł drżeć o swoją posadę ze względu na niestabilną formę drużyny. Zespół spod Wezuwiusza zdobył w sumie 18 punktów i zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Zbliżył się na cztery do sobotniego rywala.

 

Mecz przebiegał w nerwowej atmosferze, ponieważ w stan gotowości postawiono służby porządkowe w Neapolu. To efekt zamieszek między kibicami obu klubów, kiedy ich drużyny spotkały się w majowym finale Pucharu Włoch. Wówczas zastrzelono jednego z fanów Napoli, w związku z czym obawiano się akcji odwetowych.

 

Tymczasem Juventus wykorzystał potknięcie Romy i po zwycięstwie nad Empoli ma 25 punktów. Bramki dla broniącej tytułu "Starej Damy" zdobyli Andrea Pirlo i Alvaro Morata. Tym samym turyńczycy zrehabilitowali się za niespodziewaną, pierwszą w trwającym sezonie porażkę 0:1 z Genoą.