Szkoleniowiec niezwykle skrupulatnie zaplanował przygotowania do przyszłorocznych zawodów. Jesień to czas krótkich konsultacji, jego podopieczne były już na takich zgrupowaniach w Wałczu i Cetniewie. Przed nimi jeszcze spotkania w Szczyrku i Poznaniu. W grudniu czeka je dłuższy, bo trzytygodniowy obóz we włoskim Livigno.

 

- Te konsultacje trwają z reguły pięć i pół dnia, ale zajęcia są naprawdę bardzo intensywne i cały dzień praktycznie dziewczyny są w ruchu. Po takim zgrupowaniu z radością wracają do domu – powiedział Kryk, który od 2009 roku prowadzi żeńską kadrę.

 

Jak poinformował, w Wałczu, wykorzystując dobre warunki pogodowe, zawodniczki sporo ćwiczyły jeszcze na wodzie. Poza tym na konsultacjach nadrabiają zaległości w treningu ogólnorozwojowym.

 

- Fachowo to nazywa się nowoczesny trening funkcjonalny. Kiedyś to robiliśmy na boisku, na drzewach czy trzepakach. Okazuje się, że dzisiejsza młodzież nie potrafi czasem choćby na łyżwach jeździć. W tych zajęciach pomagają nam zawsze trenerzy z innych dyscyplin, gdyż chcemy by ćwiczenia były urozmaicone – wyjaśnił.

 

Czas pomiędzy kolejnymi startami kadrowiczki wykorzystały na podreperowanie zdrowia. Beata Mikołajczyk miały kłopoty ze stawem kolanowym, a Marta Walczykiewicz musiała poddać się operacji rekonstrukcji więzadła piszczelowego tylnego.

 

- To nie były jednorazowe wypadki, ale kwestie przeciążeniowe, które nawarstwiały się przez ostatnie lata. Do pełnego ruchu Beata powinna wrócić za cztery tygodnie, u Marty potrwa to prawdopodobnie dwa razy dłużej. Jej kontuzja okazała się poważniejsza niż pierwotnie sądziliśmy – tłumaczył.

 

Przyszłoroczny sezon będzie niezwykle bogaty w imprezy. Oprócz już tradycyjnych zawodów Pucharu Świata, mistrzostw Europy i globu, w drugiej połowie czerwca kajakarze wystartują na pierwszych igrzyska europejskich w azerskim Baku.

 

- Chcemy bardzo poważnie potraktować igrzyska europejskie. Na razie nie znamy szczegółów dotyczących tej imprezy, nie wiemy też na co mogą liczyć zawodnicy w przypadku zdobycia medali. Z kolei mistrzostwa Europy odbywają się bardzo wcześniej, bo już w pierwszy weekend maja. Wystąpimy w nich trochę "z marszu", bowiem tydzień wcześniej mamy krajowe eliminacje – zaznaczył Kryk.

 

Celem numer jeden następnego sezonu sa mistrzostwa świata, gdzie zawodnicy będą jednocześnie rywalizować o kwalifikacje olimpijskie do Rio de Janeiro. Opiekun kadry nie ukrywa, że chce, aby prawo do zapewniła sobie maksymalna liczbę osad, czyli czwórka, dwójka i jedynka na 500 m oraz jedynka na 200 m.

 

- Miniony sezon był niezwykle udany. W mistrzostwach świata, wśród kobiet, lepsze od nas były tylko Węgierkach. Zdobyliśmy medale w trzech olimpijskich konkurencjach, a w jedynce Ewelina Wojnarowska była siódma. Dołożyliśmy jeszcze złoto w sztafecie 4x200 m. Wysoko podnieśliśmy sobie poprzeczkę, ale cały czas staramy się być coraz bardziej skuteczni w tym, co robimy – podkreślił.

 

Kryk w najbliższym czasie będzie szukał odpowiedniej zawodniczki do konkurencji jedynek na 500 m. Na tym dystansie polskie kajakarki dawno nie stanęły na podium MŚ.

 

- Wojnarowska naprawdę dobrze spisała się w Moskwie, a ona nie jest najlepszą jedynkarką w Polsce. Myślę, że gdyby Beata Mikołajczyk startowała, to miałaby szansę na brązowy medal. Podczas tegorocznych zawodów Pucharu Świata dziewczyny pokazały, że mamy potencjał także w tej konkurencji, ale z drugiej strony one boją się pływać jedynkę. To wymagająca konkurencja i każda woli część odpowiedzialności zrzucić partnerkę z osady – podsumował szkoleniowiec.