Sześć bramek rzuconych ekipie Hypo Niederosterreich w meczu wygranym przez Lipsk aż 42:22 sprawiło, że po trzech kolejkach Ligi Mistrzyń Karolina Kudłacz ma na koncie 24 trafienia i samodzielnie prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych. A warto przy tym pamiętać, że osiągnięcie z ostatniego weekendu to i tak najsłabszy snajperski wynik Polki w tej edycji Champions League.

Kapitan Biało-czerwonych na inaugurację zmagań rzuciła aż dziesięć bramek drużynie Dynama Wołgograd, a przed tygodniem ośmiokrotnie pokonywała bramkarki słoweńskiego Krim Mercator. Te liczby robią wrażenie, choć akurat nie na samej Kudłacz.

- Bycie najskuteczniejszą zawodniczką nie ma dla mnie znaczenia, to naprawdę żadna satysfakcja - przekonuje polska rozgrywająca w rozmowie z oficjalną stroną europejskiej federacji. - Cały zespół ciężko pracuje na każdą bramkę, a jedyne co się liczy to wynik końcowy. Najlepszą zawodniczką meczu równie dobrze może zostać ktoś, kto nie rzucił ani jednej bramki - argumentuje.

Na szczęście, jeśli chodzi o wspomniany przez Kudłacz "końcowy wynik", to i tutaj są powody do zadowolenia. HC Lipsk po porażce w Wołgogradzie wygrał dwa kolejne mecze i prowadzi w grupie A Ligi Mistrzyń. - W Wołgogradzie zaliczyliśmy falstart, ale dwa następne mecze miałyśmy pod całkowitą kontrolą - ocenia Kudłacz.

Polka znakomicie spisuje się również w Bundeslidze. Z 43 bramkami zajmuje szóste miejsce wśród najskuteczniejszych, a jeśli chodzi o średnią bramek na mecz jest jeszcze lepiej: 7,2 gola na spotkanie to w tym momencie trzeci wynik w całej lidze niemieckiej.

Wyborna dyspozycja Karoliny Kudłacz cieszy nie tylko kibiców HC Lipsk. Za miesiąc na Węgrzech i w Chorwacji ruszają mistrzostwa Europy. W piekielnie trudnej grupie z Węgrami, Rosją i Hiszpanią bez bramek i świetnej gry naszej kapitan byłoby bardzo trudno. Wszystko wskazuje jednak na to, że Kudłacz z formą na Euro trafi idealnie.