Marta Gula: Czy zaskoczyły Pana wyniki wagowe i zaledwie półtorakilogramowa różnica między Adamkiem i Szpilką? Czy takie niuanse mogą przemówić na korzyść któregokolwiek z nich?

 

Andrzej Wawrzyk: Nie. Czy ten będzie ważył kilogram więcej, czy ten dwa kilo mniej, nie robi żadnej różnicy. Byłem przekonany, że Tomek wejdzie z maksymalną wagą 99 kilogramów. W poprzednich walkach był raczej wysuszony. W piątek było jednak widać, że jest dobrze nawodniony. Pewnie to jakiś specjalny plan. To, że teraz waży trochę więcej nie zmienia faktu, że do tej walki przygotowany jest równie dobrze, co do poprzednich.

 

Często bywasz w hotelu w którym mieszka kilku bokserów, m.in. Artur Szpilka i Dawid Kostecki. Obserwujesz kolegów – widzisz nerwowość w ich zachowaniach?

 

Stres na pewno gdzieś w nich jest, ale tego się nie pokazuje. Kiedy spędza się czas z chłopakami, to zawsze spędza się go tak samo. Jeśli śmiejemy się na co dzień, to podobnie jest przed walką. Wszystko zaczyna się dziać dopiero w szatni. Ostatnia godzina, czy dwie, skupienia sprawia, że w głowie zaczynają się dziać różne rzeczy. Raz lepsze, raz gorsze.

 

Bokserzy poradzą sobie ze stresem?

 

Jeśli Szpila poradzi sobie z głową, to walka będzie bardzo, bardzo dobra. Wiadomo, że boksuje Adamkiem, czyli z zawodnikiem doświadczonym, który zawsze w głowie wszystko miał ułożone. W sobotniej walce będzie podobnie. Tu jest pytanie – czy Artur wytrzyma ten ciężar. Walka wieczoru, wielkie zainteresowanie medialne, telefony od znajomych. Musi dać sobie z tym radę. Wtedy zobaczymy świetny pojedynek.

 

Całą rozmowę z Andrzejem Wawrzykiem zobacz w materiale wideo.