Para polsko-szwedzka jest rozstawiona w imprezie z numerem ósmym, a rywale - pierwszym. Bracia Bryanowie, trzykrotni triumfatorzy turnieju masters, wygrali razem 102 imprezy ATP, z czego dziewięć w tym sezonie. Zwyciężyli jednak tylko w jednej imprezie wielkoszlemowej - US Open, a Kubot z Lindstedtem byli najlepsi w Australian Open. Był to ich jedyny wspólny duży sukces i jako ostatni debel zapewnili sobie prawo gry w Londynie.

 

W poniedziałek polsko-szwedzki debel walczył jednak jak równy z równym z legendarną amerykańską parą. W pierwszym secie to bracia Bryanowie mieli więcej szans na przełamanie, ale Kubot z Lindstedtem świetnie bronili swojego serwisu i ostatecznie doszło do tie-breaka. W nim faworyci szybko stracili kilka punktów i po 49 minutach walki musieli uznać wyższość Polaka i Szweda.

 

Wydawało się, że drugi set będzie przypominał scenariuszem pierwszą partię. Tymczasem już w szóstym gemie Kubot z Lindstedtem dostali pierwszą szansę na przełamanie, którą niechybnie wykorzystali. Takiej szansy polsko-szwedzki debel nie mógł już wypuścić z rąk. Z zimną krwią utrzymał swoje podanie i przy pierwszej piłce meczowej zakończył to spotkanie. Sensacja stała się faktem.

 

Było to trzeci pojedynek tych par i po raz pierwszy lepsi okazali się Europejczycy.

 

Łukasz Kubot, Robert Lindstedt (Polska, Szwecja, 8) - Mike Bryan, Bob Bryan (USA, 1) 7:6 (7-3), 6:3.