Początkowo Turów miał w Lubinie rozegrać tylko dwa mecze - z Fenerbahce Stambuł i Bayernem Monachium. Odbiory nowej hali w Zgorzelcu oraz wymóg Euroligi mówiący, że nowy obiekt przed spotkaniem w europejskich pucharach musi zostać przetestowany, sprawiły, że terminy znowu się przesunęły i zespół Miodraga Rajkovica musi w roli gospodarza zagrać poza domem jeszcze z Panathinaikosem.

 

Włodarze mistrza Polski przekonują, że zrobili wszystko, aby kolejny pojedynek rozegrać już w Zgorzelcu, ale czy tak się stanie, będzie zależało od delegatów Euroligi, którzy w najbliższy weekend mają zjawić się na Dolnym Śląsku. Będą m.in. na ligowym meczu Turowa z Wikaną Start Lublin, który w poniedziałek powinien zostać rozegrany już właśnie w nowym obiekcie. Jeżeli hala zostanie zaakceptowana, czwartkowy pojedynek w Lubinie będzie ostatnim w Eurolidze i Barcelonę 5 grudnia podejmą w swoim prawdziwym domu.

 

Pożegnanie powinno wypaść z Lubinem okazale, bo przyjeżdża Panathinaikos Ateny, czyli jeden z najbardziej utytułowanych koszykarskich klubów na Starym Kontynencie. Popularne Koniczynki aż sześć razy wygrywały Euroligę (1996, 2000, 2002, 2007, 2009, 2011), a bilans mógł być jeszcze bardziej okazały, ale w roku 2011 musieli w finale uznać wyższość Barcelony. Barw zdobywcy 33 tytułów mistrza krajowego bronili w przeszłości m.in.: Dejan Bodiroga, Zeljko Rebraca czy Dominique Wilkins (9-krotny uczestnik NBA All-Star Game).

 

W tym sezonie w Eurolidze na razie najlepiej w ekipie mistrza Grecji prezentuje się Esteban Batista. Urugwajczyk średnio zdobywa 14,2 pkt i notuje 6,2 zbiórki. W pierwszym starciu obu ekip w Atenach mierzący 208 cm center zdobył 10 oczek, co było jego najsłabszym wynikiem, ale za to miał siedem zbiórek.

 

Skazywany na klęskę Turów zaprezentował się wówczas nadspodziewanie dobrze. Podopieczni Rajkovica długimi momentami walczyli z bardziej utytułowanym rywalem jak równy z równym i nie pozwolili im uzyskać zdecydowanej przewagi punktowej. W końcówce górę jednak wzięło doświadczenie Panathinaikosu, który wygrał 84:77.

 

Początek czwartkowego meczu o godz. 20.45.