Lakers w pierwszej połowie wypracowali 15-punktową przewagę. Hawks w końcówce zmniejszyli stratę do zaledwie dwóch "oczek", ale na więcej nie było ich stać.

 

Bryant w tym sezonie uzyskuje średnio 27,3 pkt, ale przy kiepskiej skuteczności. Ostatniej nocy większych problemów z celnością jednak nie miał. Trafił 10 z 18 rzutów z gry. Do jego poziomu dopasowali się koledzy z drużyny, którzy także pudłowali rzadziej niż zwykle. Carlos Boozer zapisał na swoim koncie 20 pkt (10/14 z gry) i 10 zbiórek, a Jeremy Lin 15 pkt (6/7 z gry) i 10 asyst.

 

Wśród pokonanych wyróżnił się Paul Millsap - 29 pkt.

 

Wciąż nie wiedzie się New York Knicks (bilans 3-9), którzy tym razem ulegli na wyjeździe Milwaukee Bucks 113:117. Nowojorczycy, podobnie jak Hawks, słabo zagrali w pierwszej połowie i później zabrakło im czasu na odrobienie straty. Najlepszy w ich drużynie był Carmelo Anthony - 26 pkt.

 

Bucks to natomiast jak na razie pozytywne zaskoczenie obecnych rozgrywek i po raz pierwszy od ponad roku mają dodatni bilans (6-5). Podopieczni trenera Jasona Kidda zaprezentowali we wtorek zespołową grę. Siedmiu jego zawodników zdobyło więcej niż 10 punktów, a najwięcej uzyskał Turek Ersan Ilyasova - 20.

 

Ciekawe spotkanie obejrzeli kibice w Sacramento, gdzie miejscowi Kings ulegli New Orleans Pelicans 100:106. Gości do triumfu poprowadził Anthony Davis - 28 pkt i dziewięć zbiórek. Urodzony w Sacramento Ryan Anderson dołożył 22 pkt, a były zawodnik "Królów" Tyreke Evans 18.

 

W drużynie gospodarzy prym wiódł DeMarcus Cousins - 24 pkt i 17 zbiórek.

 

W ostatnim wtorkowym meczu zespół Utah Jazz pokonał we własnej hali drużynę Oklahoma City Thunder 98:81.