Francja to kraj w którym Puchar Davisa wywołuje wielkie emocje. Ciekawe , że pośród moich licznych francuskich przyjaciół, może poza jednym lub dwoma wyjątkami, olbrzymia większość trzymała stronę Szwajcarii. Powód jest oczywisty – osoba Króla Rogera, wielkiego mistrza, który wszędzie jest szanowany. Ale we Francji może jeszcze bardziej – z uwagi na cechę szczególnie cenioną w kraju nad Sekwaną – wrodzoną elegancję.

 

Mecz, który pobił wszelkie rekordy frekwencji (prawie 30 tys. widzów każdego dnia) rozegrano na nowym stadionie piłkarskim zbudowanym w perspektywie zbliżającego się Euro 2016. Atmosfera na korcie była niezwykła. Wypełniony szczelnie do ostatniego miejsca,  specjalnie zaadaptowany do tenisa kryty stadion z podgrzewanym sufitem emanował dobrą energią. Panowała atmosfera sportu i przyjaźni. Publiczność kochająca tenis, nagradzała brawami piękne zagrania Szwajcarów i Francuzów. Słychać było wesołą, liczną grupę szwajcarskich kibiców.

 

Kluczowym meczem był sobotni debel.  Roger Federer pokazał, że kiedy mu się chce jest jednym z najlepszych deblistów świata. Urozmaicony serwis, znakomite returny, penetrujące techniczne woleje – to wszystko było widoczne jak na dłoni. Jego partner Stan Wawrinka zagrał jeszcze lepiej,  był najlepszy na korcie. Regularnie serwował bomby z prędkością 210, 220 km/h .

 

Francuzi: Julien Benneteau i Richard Gasquet nie mieli nic do powiedzenia. Byli tylko tłem dla znakomitej szwajcarskiej pary. Przy stanie 2:1 losy meczu były już przesądzone. Roger Federer w trzech setach rozprawił sie z Richardem Gasqueta, który zastąpił kontuzjowanego Tsongę. Stawka tego meczu sparaliżowała utalentowanego Gasqueta. Francuz zagrał poniżej swoich mozliwości. Roger Federer wręcz przeciwnie - rozegrał bezbłędne spotkanie 6:4, 6:4, 6:2, ani razu nie będąc zagrożony. Szwajcar grał pięknie, często kończąc akcje przy siatce.

 

Reasumując : Federer zaczął mecz od piątkowej porażki z Gaelem Monfilsem, ale już w trzecim secie piątkowego boju widać było, że tenis Rogera wraca. W sobotę było już dużo lepiej, a niedzielny mecz pokazał Federera raz jeszcze jako Mozarta tenisa. Do bogatej listy sukcesów, w tym 17 tytułów Wielkiego Szlema, Szwajcar może dopisać więc Puchar Davisa. To piękne zwieńczenie znakomitego sezonu Federera.