W Liverpoolu działo się naprawdę wiele! Zachwycił Anthony Joshua, Scott Quigg obronił tytuł mistrzowski w wadze super koguciej, a Groves i DeGale czekają już na kolejne starcie. Angielska publiczność liczyła na ciężkie bicie przede wszystkim w rewanżu Bellew - Cleverly, ale grzmotów nie było...

- Zawiodłem się tym pojedynkiem. Przede wszystkim to zasługa Cleverly'ego i nie wróżę mu sukcesów w kategorii cruiser. Był mistrzem w półciężkiej, ale jego słabości zostały obnażone przez Kowaliowa. W sobotę lepszy był Bellew. Wydaję się, że on też nie ma szans na wielkie osiągnięcia w tej kategorii wagowej - powiedział Janusz Pindera.

Cleverly dołączył do obfitego grona pięściarzy pokonanych przez wielkiego zawodnika. Po porażkach z Kliczko, Gołowkinem czy Kowaliowem kariery wielu bokserów uległy drastycznej zmianie.

- Tak było od zawsze. Można podać mnóstwo przykładów pięściarzy, których kariery załamały się po przegranych z Tysonem czy Foremanem. Potem było już tylko gorzej... - dodał Pindera.

W Liverpoolu zachwycił natomiast niezawodny Anthony Joshua. Brytyjczyk błyskawicznie zakończył pojedynek w pierwszej rundzie z Michaelem Sprottem i zaliczył dziesiątą wygraną przed czasem. Na razie nie ma mocnych na czarnoskórego mistrza olipimpijskiego z Londynu!

- Jego postępy są widoczne gołym okiem. Pamiętam jak on walczył na IO, a teraz prezentuje się znakomicie. Imponuje długimi seriami i wygląda jak harmonijny atleta - zaznaczył Pindera.

Działo się w Makau!

Manny Pacquiao po raz kolejny udowodnił, że jest żywą legendą boksu. Niepokonany Chris Algieri na jego tle wyglądał jak przedszkolak i przez dwanaście rund nie był w stanie zagrozić Pacmanowi nawet przez ułamek sekundy. Dziwne, że udało się Amerykaninowi dotrwać do ostatniego gongu.

- Gdyby nie wygrał z Prowodnikowem, nikt o nim by nawet nie pomyślał. Jego nastawienie było fatalne, a dodatkowo jego narożnik wyprawiał niestworzone historie. Jego celem było dotrwanie do ostatniej rundy - powiedział Pindera.

Po zwycięstwie Manny'ego Pacquiao coraz głośniej mówi się o długo wyczekiwanym pojedynku z Floydem Mayweatherem. Czy jest szansa, że kibice obejrzą historyczne starcie?

- Miejmy nadzieję, że teamy Mayweathera i Boba Aruma dojdą do porozumienia i tem pojedynek się odbędzie. Na taką walkę czekamy i miejmy nadzieję, że stanie się to w USA, a nie w Chinach - powiedział Tomasz Babiloński.

Co więcej eksperci powiedzieli o weekendowych galach? Zapraszamy do obejrzenia Puncher Extra Time w załączonym materiale wideo!