Rose uspokaja kibiców i szefów klubu, że to naprawdę nic poważnego i wolał po prostu, dmuchać na zimne. - Nie kuśtykałem, ani nic sobie nie naciągnąłem. Po prostu nie mogłem się poruszać na boisku tak, jakbym chciał. Nie było sensu robić nic na siłę, jeśli nie mogłem pomóc drużynie tak, jakbym chciał. Wspólnie z trenerem doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie, jeśli usiądę na ławce rezerwowych - powiedział Rose.


Zawodnikowi Chicago Bulls znowu dokuczało lewe udo, naciągnięte podczas meczu z Utah (jego występ przeciwko Denver nie był pewny). Dla Rose'a to pierwszy sezon po dwóch poważnych kontuzjach. Rozgrywki 2012/2013 stracił z powodu zerwania więzadła w lewym kolanie. Wrócił w poprzednim sezonie i niemal równo rok temu doznał poważnej kontuzji prawego kolana (22 listopada uszkodził łąkotkę w spotkaniu z Portland Trail Blazers).


Powrót do wysokiej formy nie przebiega tak, jakby zawodnik i kibice sobie tego życzyli. Najpierw skręcił obie kostki w spotkaniu z Cleveland, a kiedy wrócił do gry w meczu z Milwaukee, to później znów musiał pauzować z powodu tego samego urazu. To nie koniec, bo W meczu z Toronto (13 listopada) także narzekał na uraz uda. W tym sezonie rozgrywający Chicago nie rozegrał jeszcze dwóch kolejnych spotkań od początku do końca.