Polak walczył dziś z oponami na przesychającej trasie, ale na półmetku rywalizacji zajmuje drugie miejsce, tracąc do mistrza MotoGP tylko 7,4 sekundy. Po dwóch piątkowych oesach Kubica wyprzedzał Rossiego o 2,8 sekundy. W sobotę rano Włoch odrobił jednak najpierw cztery dziesiąte, a następnie, na najdłuższym oesie, liczącej aż 44 kilometry próbie Maxi Grand Prix, pojechał aż o 9,8 sekundy szybciej od krakowianina.

Trochę nie wyszedł nam, szczególnie wybór opon mówił Kubica Polsatowi Sport po czwartym oesie. Wybraliśmy zbyt miękkie opony i jeszcze rozcięliśmy je ponieważ myślałem, że aż tak tor nie przeschnie, jednak 20 minut przed naszym wyjazdem wyszło spore słońce i tor bardzo przesechł, także już po 10 kilometrach było bardzo ciężko. Nie można było atakować. Szczególnie trzy, cztery zakręty były zupełnie suche i tam ta opona się przegrzewała i robiła się taka gumowata. Dojechaliśmy. Jak zjeżdżaliśmy z oseu, na którym przejeżdżało siedem okrążeń, brakowało auta przed nami. Trochę było stresu, ponieważ myślałem, że źle policzyliśmy okrążenia i zjechaliśmy zbyt wcześnie. Okazało się, że auto przed nami pojechało o jedno okrążenie za dużo. Było trochę, nie nerwówki, ale nie byłoby fajnie zjechać okrążenie wcześniej, ale ogólnie można być zadowolonym.

W piątek Kubica wspomniał o problemach ze skrzynią biegów.

 

Chodzi bardziej o system niż skrzynię - wyjaśniał dziś rano. Dzisiaj warunki odpowiadają nam mniej, ponieważ jest sucho, jest widocznie, także jest, tak jak mówiłem wcześniej, tutaj z niektórymi kierowcami nie ma co walczyć. My jedziemy dla funu, chociaż na pewno też szkoda, bo jednak bardzo trudno się jechało. Było mało zabawy, była walka o przetrwanie.

Czy Valentino Rossi jest do dogonienia?

 

Nie sądzę. Wątpię żebyśmy byli w stanie... w ogóle jestem zdziwiony, że jesteśmy w stanie z nim tutaj walczyć. Zresztą to było wiadome przed przyjazdem, także to nie nowość. Jeśli warunki będą się polepszały, a na to się zapowiada, będzie ciężko.


Blisko sto załóg pokona dzisiaj jeszcze na słynnym torze Formuły 1 trzy oesy o łącznej długości 52 kilometrów, dlatego wszystko jest jeszcze możliwe. Zmagania zakończą się w niedzielę rozgrywanym poza klasyfikacją generalną superoesem Masters Show. Gościem specjalnym będzie wówczas mistrz świata Formuły 1, Brytyjczyk Lewis Hamilton.