Bohaterem Spurs był Tim Duncan. Został drugim najstarszym zawodnikiem w historii NBA, któremu się udało uzyskać tzw. triple-double. Mając dokładnie 38 lat i 224 dni zapisał na swoim koncie 14 punktów oraz po 10 asyst i zbiórek. Rekordzistą pod tym względem pozostaje słynny skrzydłowy Utah Jazz Karl Malone - 40 lat i 127 dni.

 

To jest coś, co bardzo trudno osiągnąć w tym wieku. Tym bardziej, że nie było to łatwe spotkanie, które zakończyło się bardzo wysokim rezultatem. To naprawdę wielka sztuka - komplementował kolegę z drużyny Manu Ginobili. 37-letni Argentyńczyk był najlepszym strzelcem gości. Zdobył 17 pkt, trafiając m.in. wszystkie pięć rzutów za trzy punkty.

 

Grizzlies we własnej hali wygrali z rzędu 22 spotkania sezonu regularnego. Na Spurs nie znaleźli jednak sposobu. Obrońcy tytułu prowadzili przez cały mecz. Najlepszy w pokonanym zespole był Hiszpan Marc Gasol - 28 pkt i 12 zbiórek.

 

Brak kontuzjowanego DeMara DeRozana odczuwa Toronto Raptors. Lider Konferencji Wschodniej przegrał trzeci z ostatnich pięciu meczów. W piątek we własnej hali uległ Cleveland Cavaliers 91:105. Gości do triumfu poprowadził LeBron James - 24 pkt, 13 asyst i siedem zbiórek.

 

Nie wiedzie się finalistom poprzednich rozgrywek. Miami Heat przegrali trzeci kolejny mecz. Tym razem na wyjeździe z Milwaukee Bucks 85:109. Przed sezonem "Kozły" były wskazywane, jako jedna z najsłabszych drużyn. Tymczasem podopieczni trenera Jasona Kidda mają obecnie bilans 11-10.

 

Serię 10 porażek z rzędu przerwali koszykarze Charlotte Hornets. We własnej hali pokonali New York Knicks 103:102. Zwycięstwo "Szerszeniom" wejściem pod kosz równo z końcową syreną zapewnił Kemba Walker, który wcześniej trafił tylko trzy z 14 rzutów z gry. Wśród pokonanych wyróżnił się Carmelo Anthony - 32 pkt.

 

Najskuteczniejszy tej nocy był James Harden. Rozgrywający Houston Rockets zdobył 38 pkt, a jego drużyna pokonała na wyjeździe po dogrywce Minnesotę Timberwolves 114:112.