Spotkanie od początku kontrolowali przyjezdni. Znakomite szanse w pierwszej części gry zmarnowali Eden Hazard i Willian. Sroki wydawały się być bezbronne, kolejnym negatywnym bodźcem była wymuszona zmiana golkipera Robbiego Elliota. Tego tuż po przerwie zastąpił absolutny debiutant, Jan Alnwick.

Gdy wydawało się, że nad St. James Park wisi zbyt wiele czarnych chmur, na boisku pojawił się joker w talii Alana Pardew, Papiss Cisse. Senegalczyk już pięć minut po wejściu na boisko otworzył wynik dokładając nogę do pustej bramki. Niespodzianka wisiała w powietrzu, Mourinho musiał rzucić na boisko wszystko, co miał najmocniejsze.

Wejście Drogby i Schurrle nieco ożywiło grę The Blues, jednak nieoczekiwanie… drugi cios zadali gospodarze! Po raz kolejny znakomicie w polu karnym odnalazł się Papiss Cisse, tym razem wykańczając akcję Moussy Sissoko. 2:0!

Chelsea musiała zapomnieć o defensywie i rzucić wszystkie siły do przodu. To się opłaciło - Steven Taylor faulował Drogbę na drugą żółtą kartkę, zaś chwilę później dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry wykończył sam poszkodowany. Tylko 2:1! Było to już siódme trafienie The Blues ze stojącej piłki w tym sezonie.

Wynik jednak do końca nie uległ zmianie, szturmowe ataki gości nie przyniosły wyrównania. Chelsea pozostaje liderem, ale przewaga nad Manchesterem City zaczyna stopniowo topnieć.


Newcastle United - Chelsea Londyn 2:1 (0:0)
Cisse 58', 79' - Drogba 83'