UEFA była bezlitosna. Dwie minuty gry Bartosza Bereszyńskiego w rewanżowym spotkaniu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów przeciwko Celticowi Glasgow wystarczyły, by zniweczyć trud i marzenia stołecznych piłkarzy o grze w tych elitarnych rozgrywkach. I to wszystko mimo zdecydowanych zwycięstw (4:1 i 2:0) mistrzów Polski w obu meczach! Taka sytuacja rozbiłaby niejedną drużynę. Norweski opiekun Legii musiał zrobić wszystko, by ta niezawiniona przez piłkarzy klęska zmotywowała jego graczy do walki w kolejnych meczach. Jak mu się to udało? Jak dziś wspomina tamte trudne chwile?


Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem. To była niezmiernie trudna sytuacja dla mnie i dla nas wszystkich. Z jednej strony czuliśmy podekscytowanie, wielką radość. Pokonaliśmy Celtic 6:1 w dwumeczu. Siedzieliśmy po spotkaniu w szatni, cieszyliśmy się, bo futbol w naszym wykonaniu był na znakomitym poziomie. Potem nagle okazuje się, że nie możemy zagrać w kolejnej rundzie, nie mamy szansy zagrać w Lidze Mistrzów i to było dla nas najtrudniejsze. Mam bogate doświadczenie, ale niczego takiego wcześniej nie przeżyłem.


Gracze byli bardzo zawiedzeni. W zespole są młodzi zawodnicy, którzy niewiadomo kiedy będą mieli kolejną szansę wystąpić w Lidze Mistrzów i zmierzyć się z najlepszymi piłkarzami świata. Inni są z kolei zaawansowani wiekowo, być może była to dla nich ostatnia okazja do pokazania się w tych rozgrywkach. O wszystkim zadecydował przecież mały szczegół. Gracz, który zagrał zaledwie kilka minut miał na koncie za dużo żółtych kartek... W tej sytuacji najważniejsze było, by zawodnicy patrzyli w przyszłość, by postawili sobie kolejne cele, by już nie rozpamiętywali tej decyzji UEFA. Musiałem przekonać ich, że muszą się dalej rozwijać, iść do przodu. To była bardzo ważna lekcja charakteru dla piłkarzy, bo trzeba mieć charakter, by coś takiego wytrzymać.



Całą dyskusję Henninga Berga i Romana Kołtonia na temat wykluczenia Legii Warszawa z eliminacji do Ligi Mistrzów zobaczycie w materiale wideo.