Po fantastycznej wygranej z Brazylią, podopieczni Stephane'a Antigi z niecierpliwością czekali na wynik kolejnego meczu trzeciej fazy Mundialu, w którym zmierzyć mieli się dwaj giganci. Tym razem, mimo wielu historycznych animozji, większość polskich kibiców miała kibicować Rosjanom w starciu z Canarinhos. Gdyby Sborna triumfowała, polscy siatkarze zagraliby z nią w ostatnim spotkaniu o przysłowiową pietruszkę.

Wymarzony scenariusz się nie sprawdził i Brazylia gładko pokonała graczy Andrieja Woronkowa. Biało-czerwoni musieli więc zewrzeć szyki i zagrać kolejny mecz z gatunku "na śmierć i życie". Do pełni szczęścia, jaką w tym momencie był półfinał MŚ, brakowało dwóch wygranych setów z Rosją. Kibice ogłosili pełną mobilizację na to spotkanie i z jeszcze większą siłą i pasją dopingowali swoich pupili.

Fantastyczna atmosfera w Atlas Arenie po raz kolejna poniosła Mariusza Wlazłego i spółkę. Choć pierwsze dwa sety były wyrównane, to końcówki tych partii należały już do biało-czerwonych. Zwycięstwo w drugim secie i awans do półfinału przypieczętował fantastyczny blok, po którym Rosjanie znaleźli się na kolanach. Co prawda podnieśli się z nich jeszcze i wygrali kolejne dwie partie, ale polscy mistrzowie tie-breaka nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa w całym spotkaniu. Wygrali 3:2 i myślami mogli być już w półfinale, w którym zmierzyć mieli się z reprezentacją Niemiec.

Razem z Markiem Magierą zapraszamy do obejrzenia kolejnej części reportażu "Złoty sen: Polska - Rosja"!