Inni polscy bramkarze również mają na koncie kuriozalne wpadki w lidze angielskiej. Fabiański nie jest wyjątkiem. W zeszłym sezonie Artur Boruc popełnił błąd w spotkaniu z Arsenalem, po którym Olivier Giroud pokonał byłego bramkarza Świętych. 

 

Jerzy Dudek w sezonie 2002/03 zaliczył wpadkę w meczu z Manchesterem United. Wówczas byłego bramkarza The Reds pokonał urugwajski napastnik Diego Forlan, po tym jak Dudek nie złapał piłki w prostej sytuacji.

 

Od pierwszych minut przewaga należał do zespołu gospodarzy. The Reds stwarzali raz zarazem sytuacje podbramkowe, ale w pierwszych dwóch kwadransa nie udało im się pokonać Łukasza Fabiańskiego. Reprezentant Polski popisał się dwiema dobrymi interwencjami, ale w 33. minucie były bramkarz londyńskiego Arsenalu skapitulował po akcji Jordana Hendersona i Alberto Moreno. Hiszpan z bliskiej odległości skierował piłkę do bramki strzeżonej przez 29-letniego Polaka. Fabiański po stracie gola wykazał się dwukrotnie dużym kunsztem bramkarskim, kiedy zatrzymał strzały Philippe Coutinho.

 

Po przerwie doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi w szeregach walijskiej drużyny. Katastrofalny błąd popełnił Fabiański, który po podaniu Routledge'a wybijał niefortunnie piłkę, że ta trafił w plecy Adama Lallany po czym futbolówka po odbiciu się od nich wpadła do bramki. Riposta podopiecznych Gary’ego Monka była natychmiastowa. Po dośrodkowaniu w pole karne Sakho tak nieudolnie zgrał piłkę, że ta spadła wprost pod nogi Sigurdssona, a Islandczyk pewnie umieścił ją w siatce.

 

W 61. minucie Swansea City straciła trzeciego gola ponownie za sprawą Adama Lallany. Reprezentant Anglii po pięknym zagraniu piętą od Coutinho łatwo minął dwóch obrońców Łabędzi i bez problemów pokonał bezradnego Łukasza Fabiańskiego. Decydujący cios zadał przyjezdnym ich własny zawodnik Jonjo Shelvey czyli były gracz Liverpoolu. Jordan Henderson mocno dośrodkował z rzutu rożnego, a Shelvy głową zdjął piłkę z rękawic Fabiańskiego i skierował ją do własnej bramki.

 

W 84. minucie rozmiary porażki mógł zmniejszyć francuski napastnik Bafetimbi Gomis, ale strzał rezerwowego napastnika gości trafił w spojenie bramki strzeżonej przez Simona Mignoleta. W drugiej połowie aż kipiało od emocji. Padły cztery gole, z czego dwa kuriozalne. Do tego kibice na Anfield Road zobaczyli strzał w słupek oraz w spojenie bramki gospodarzy.

 

Liverpool - Swansea 4:1 (1:0)

 

Bramki: Moreno 33', Lallana (51'), (61'), Shelvey (69') (sam.) - Sigurdsson (52')