Listę pięściarzy z którymi pracował trener Ronnie Shields, czyta się jak skład Bokserskiej Galerii Sław: Mike Tyson, Evander Holyfield, Pernell Whitaker, Vernon Forrest, Arturo Gatti - by wymienić tylko  niektórzych z przeszłości. Dziś to Erislandy Lara, Mike Lee, Brian Vera i być może Artur Szpilka, który właśnie Shieldsa wymienił jako jednego z poważnych kandydatów do przejęcia obowiązków trenerskich po spodziewanym w 2015 roku  przylocie “Szpili” do USA.

Przemek Garczarczyk: Artur Szpilka wymienił ciebie, jako trenera z którą chciałby pracować w Stanach Zjednoczonych. Był kontakt ze strony jego promotorów – a jeśli tak, to jaka była twoja odpowiedź?

Ronnie Shields: Tak, był kontakt. Odpowiedź była szybka – powiedziałem, że zapraszam do Houston, ale jak to się skończy, tego nie wiem.

Polski promotor Artura Andrzej Wasilewski powiedział w wywiadzie, że chciałby w Ameryce mieć takiego trenera dla Szpilki, który traktuje go jak coś więcej niż tylko osobę, z którą spotyka się na treningu.

Wiem o tym. Ty wiesz jaki jestem, jak angażuję się we wszystko związane z moimi zawodnikami. Jestem zawsze dla nich, ale wymagam tego samego.

Oglądałeś walkę Adamek – Szpilka? Kiedy rozmawialiśmy o tym pojedynku, stawiałeś na Adamka. Czyli szok?

Nie oglądałem jeszcze tej walki. Tylko czytałem jej opis. Wiem, że Artur był cały czas pod kontrolą, że walka przebiegała tak jak chciał. Z fragmentów walki Szpilki z Jenningesm pamiętam innego Polaka. Bardzo cenię umiejętności Tomka, jego serce, więc zwycięstwo Artura nawet nad tym Adamkiem, który ma już najlepsze lata za sobą, sporo dla mnie znaczy.

Pracujesz od pięciu lat ze znakomitym leworęcznym Kubańczykiem, mistrzem świata WBA Erislandy Larą. Specjalizujesz się w zawodnikach leworęcznych?

Chyba nie, specjalizuję sie w zawodnikach, którzy wkładają serce  w to co robią. W przypadku Artura potrzebowałbym kilku miesięcy, żeby zobaczyć jak się układa nasza współpraca, żeby powiedzieć czy chcę ją kontynuować. On z pewnościa myśli tak  samo. To chyba zrozumiałe. Wiem, że by się Szpilce moje metody pracy, nasze warunki pracy podobały. Tu się żyje tylko boksem. On musiałby się do tego dostosować. Jak radzi sobie z angielskim?

Na pewno więcej rozumie, niż chce się przyznać. To widziałem już przed walką z Bryantem Jenningsem. Nie sądzę, żebyście mieli problemy językowe.

Też tak myślę. Z Tomkiem się dogadywaliśmy. Lara nie mówi ani słowa po angielsku i jest ze mną mistrzem świata.

Ostatni ciężki z którym pracowałeś to oprócz Adamka…

Evander Holyfield. Też nie za wielki ciężki.

No właśnie – jest we wspólczesnym boksie wagi ciężkiej na najwyższym poziomie  miejsce dla zawodnika, który nie ma dwóch metrów wzrostu? Artur nie ma.

Oczywiście, że jest. Jesteś dobry albo nie. Masz talent i poświęcasz wszystko, by go wykorzystać, albo nie. Ja tak dzielę pięściarzy. Centymetrów im nie liczę.