Rok 2014 był bez wątpienia bardzo ciekawy dla polskiego boksu. Niestety - nie wszystkim pięściarzom udało się wygrać swoje walki, ale nie zabrakło też niesamowitych momentów.  


– Dużo działo się w polskim boksie. Fantastyczna gala, która właściwie zakończyła sezon, czyli Polsat Boxing Night w Krakowie, z wyśmienitą oprawą, wspaniałą walką wieczoru i dużymi niespodziankami. To był rok mocnych weryfikacji, a kibice w wielu przypadkach mogli się przekonać na ile ich ulubieńcy są mocnymi pięściarzami – twierdzi Wasilewski.


Wrześniowa gala z pewnością na zawsze zostanie w pamięciach Pawła Kołodzieja i Krzysztofa Włodarczyka. Pierwszy przegrał z Denisem Lebiediewem, natomiast porażka tego drugiego z Grigorijem Drozdem oznaczała dla Polski utratę ostatniego mistrza świata.


– Dla całego polskiego boksu największym bólem i stratą była przegrana w kiepskim stylu Krzysztofa Włodarczyka. Apetyty mieliśmy dużo większe, liczyliśmy na zwycięstwo. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że psychicznie nie jest w najlepszej formie, ale jednak łudziliśmy się, że zabuksuje lepiej. Ranga sportowa tego wydarzenia jest nieporównywalna do jakiejkolwiek innej walki – ocenia.


 To był rzeczywiście smutny dzień dla polskiego boksu, ale trochę ponad miesiąc później współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions miał inne powody do radości.


Mieliśmy duże wątpliwości przed walką Artura Szpilki z Tomaszem Adamkiem. Artur tę walkę rozegrał w sposób mistrzowski. Może bez wielkich emocji, ale walczył dokładnie tak, jak pięściarz dojrzały powinien to zrobić.


Kto jeszcze zawiódł w tym roku Andrzeja Wasilewskiego? Jakie ma plany dla Andrzeja Wawrzyka i Krzysztofa Głowackiego? Odpowiedzi na te pytania w załączonym materiale wideo.