Mecz trzeciego w tabeli Lotosu Trefla z czwartym Transferem zgromadził w Ergo Arenie 5253 kibiców. To najlepszy wynik od 30 września 2011 roku, kiedy to mecz gdańszczan z PGE Skrą obserwowało 7313 widzów.

Przed spotkaniem oba zespoły odniosły po sześć zwycięstw z rzędu. Zgodnie z przewidywaniami w sobotni wieczór było dużo walki, emocji i niezłej siatkówki.

 

Spotkanie dwoma skutecznymi atakami otworzył Konstantin Cupković (0:2), a chwilę później, po udanym zbiciu ze środka Dawida Guni było 1:4. Gdy bezpośrednio w siatkę uderzał Grzyb o pierwszy czas poprosił trener Andrea Anastasi (2:6). Po nim skutecznie atakował Troy, jednak na pierwszej regulaminowej przerwie Transfer prowadził 8:4. Po wznowieniu gry gospodarze zaczęli odrabiać straty (7:8), jednak w tym momencie pewnie zbijali, kolejno: Jakub Jarosz i Justin Duff (10:7). Przy stanie 19:15 dla Transferu o drugi czas poprosił szkoleniowiec miejscowej ekipy. Dwie akcje po nim grę zdecydował się przerwać trener Vital Heynen, bowiem rywale zmniejszyli straty (19:17). Rozmowa przyniosła rezultat, gdyż goście wrócili do bezpiecznej przewagi 22:18. Piłkę setową dał pewny atak Jarosza (24:20), a blok na Mice zakończył tę partię – 25:20.


Zupełnie inaczej, bo od wyrównanej walki rozpoczęła się druga partia. Jako pierwsi na dwa punkty odskoczyli gospodarze, po udanym bloku na Jaroszu – 5:3. Transfer przegrywał 15:19. Walczył i to przynosiło efekty. Gdy kontrę wykorzystał Duff na tablicy widniał wynik już tylko 23:22 dla LOTOS-u Trefla. O czas poprosił Andrea Anastasi. To wybiło z uderzenia Jarosza, który popełnił błąd w polu serwisowym (24:22). Goście wyrównali na 24:24, jednak ostatecznie walkę na przewagi zwyciężyli gdańszczanie – 26:24.

Trzeci set był wyrównany do wyniku 9:9. Potem ekipa Andrei Anastasiego praktycznie nie istaniała  – 15:12, 18:13, 23:14 i... ostatecznie pewne zwycięstwo do 16 po autowej zagrywce gości.

Dwa bloki na Jaroszu otworzyły czwartą odsłonę. Na czasie technicznym miejscowi wygrywali 8:5. Na drugą regulaminową przerwę z minimalną zaliczką zbiegli siatkarze Transferu – 16:15, po zagrywce w siatkę Miki. Po asie Schwarza Lotos wygrywał 21:18. Passę rywali przerwał jednak skutecznym atakiem Jurkiewicz. Do remisu doprowadził Cupković obijając blok gdańszczan i o czas musiał prosić trener Lotosu Trefla – 21:21. Nerwową końcówkę na swoją korzyść rozstrzygnęli gospodarze, wygrywając 25:23 po ataku Miki.

Tie-breaka otworzył pewny atak Cupkovicia, jednak chwilę później to siatkarze Trefla prowadzili 4:2, bowiem najpierw skutecznym zbiciem, a później asem serwisowym popisał się Grzyb. Początek tego seta wyraźnie należał go Lotosu. Po bloku na Jaroszu prowadził 6:3 a potem 8:5. W końcówce o czas poprosił jeszcze trener Transferu (13:9), ale niewiele już to zmieniło. Seta udanym atakiem zakończył Troy - 15:10.

LOTOS Trefl Gdańsk - Transfer Bydgoszcz 3:2 (20:25, 26:24, 16:25, 25:23, 15:10)

LOTOS Trefl: Grzyb (15 punktów), Falaschi (2), Schwarz (8), Gawryszewski (8), Troy (20), Mika (16), Gacek (libero) oraz Stępień, Schulz, Wierzbowski (3), Stolc (1), Ratajczak

Transfer: Duff (13), Jarosz (20), Cupkovic (25), Woicki (2), Gunia (7), Nally (6), Murek (libero) oraz Waliński (libero), Marshall, Wolański, Jurkiewicz (7)