Gospodarze zagrali czwarty mecz z rzędu i piąty w tym sezonie bez LeBrona Jamesa, który narzeka na ból kolana i pleców. Odpowiedzialność za zdobywanie punktów wziął na siebie Kevin Love, który w sumie zdobył 30 oczek i zanotował 10 zbiórek. Jego postawa jednak niewiele pomogła, ponieważ Cavaliers ponieśli piątą porażkę w siedmiu ostatnich meczach. Gorszą informacją dla kibiców zespołu z Cleveland jest uraz dolnej części pleców Kyrie'a Irvinga, który nie będzie mógł wystąpić w poniedziałkowym spotkaniu z Philadelphia 76ers. W ubiegłym tygodniu ten zawodnik pauzował w dwóch spotkaniach z powodu kontuzji kolana.

 

"Czuję duży ból. Muszę po prostu przez niego przejść. Jednak w jednym czasie nawarstwiły mi się dwie kontuzje" - powiedział Irving.

 

Z kolei Miami Heat pokonali we własnej hali Brooklyn Nets 88:84, a 10 z 12 ostatnich punktów zdobytych w końcówce meczu przez gospodarzy zdobył Dwyane Wade. W sumie miał na koncie 25 oczek, siedem asyst i sześć zbiórek. Jednak najskuteczniejszy w zespole z Miami był Chris Bosh z 26 punktami na koncie.

 

"Nie mogliśmy zatrzymać Bosha i Wade'a. To był powód naszej porażki" - przyznał trener Nets Lionel Hollins.

 

Powracający do dawnej dyspozycji Kobe Bryant miał duży udział w zwycięstwie Los Angeles Lakers nad Indianą Pacers 88:87. 36-letni koszykarz w sumie zdobył 20 punktów, ale kluczowy dla końcowego wyniku rzut oddał na 12,4 sekundy przed końcem meczu. To trafienie zadecydowało o jednopunktowym zwycięstwie.

 

Natomiast Brandon Jennings zdobywając 35 punktów dla Detroit Pistons w meczu z Sacramento Kings (114:95) przyczynił się do piątego z rzędu zwycięstwa swojego zespołu.

 

W innym niedzielnym spotkaniu Phoenix Suns efektownie wygrali u siebie z Toronto Raptors 125:109, a Eric Bledsoe, Goran Dragic i Isaiah Thomas zdobyli w sumie 56 punktów dla zespołu gospodarzy.