W finale poprzedniej edycji Pucharu Hopmana Radwańska pokonała Cornet, ale w kwietniu w półfinale imprezy w Katowicach górą była 18. rakieta świata.

 

Na początku meczu niewielką przewagę miała piąta w rankingu WTA Polka, której łatwiej przychodziło zdobywanie punktów. To jednak 18. w tym zestawieniu Francuzka zanotowała w piątym gemie przełamanie - jedyne w tym secie. Tenisistka z Nicei w tym momencie jakby weszła na wyższe obroty - wywierała dużą presję i zepchnęła rywalkę do defensywy. Krakowianka, mimo głośnego wsparcia kibiców z trybun, nie była w stanie odrobić strat w tej partii.

 

Trzeci gem kolejnej odsłony na dłużej pozostanie w pamięci zarówno fanów, jak i obu zawodniczek. Trwał aż 16,5 minuty, a sytuacja w nim zmieniała się kilkakrotnie. Serwująca Radwańska nie wykorzystała żadnej z trzech okazji na objęcie prowadzenia, Cornet zaś udało się to za ósmym razem. Taki rozwój wypadków jednak tylko zmobilizował 25-letnią Polkę, która przejęła inicjatywę i zapisała na swoim koncie pięć gemów z rzędu.

 

Zwrotów akcji nie brakowało również w trzecim secie, na początku którego podopieczna Tomasza Wiktorowskiego kontynuowała dobrą passę, ale szybko do głosu po raz kolejny doszła jej młodsza o rok przeciwniczka. W poczynania krakowianki wkradło się trochę błędów, co Francuzka skrzętnie wykorzystała i objęła prowadzenie 3:1. Piąta rakieta świata szybko zabrała się za odrabianie strat i to z powodzeniem (4:3). Obu zawodniczkom coraz bardziej dawały się we znaki trudy długiego pojedynku, ale żadna z nich nie rezygnowała z walki.

 

Radwańska obroniła w trzecim secie piłkę meczową przy serwisie Cornet (5:6, 30-40), potem miała szansę na przełamanie, ale dwa błędy znowu daly szansę Francuzce na zwycięstwo. I tym razem udało się, niestety. Posłała piłkę z forhendu w sam róg kortu "Isi" i po 2 godzinach i 41 minutach zakończyła świetny mecz.

 

 

"Niewykorzystane szanse "Jerzyka" i horor w tie-breaku

 

W drugim meczu Jerzy Janowicz (43. rakieta świata) po raz pierwszy w karierze zagrał ze 126. w rankingu ATP - Benoit Paire’em. Polak wygrał pierwszego seta 6:4, a w drugim prowadził już 4:1 (30:15). Francuz nie wytrzymywał presji - połamał rakietę, ale w końcu się obudził. Nie oddał swojego podania przy stanie 5:3 dla "Jerzyka" - wyrównał, a potem przełamał Polaka na 5:5. Chwilę później wygrał kolejnego gema, ale Janowicz wyrównał na 6:6. A więc tie-break...

 

W decydującej rozgrywce Francuz nie miał szans. Janowicz przełamał rywala i wyszedł na prowadzenie 5-2 po asie serwisowym. W kolejnej akcji znakomicie zaatakował po linii a potem "wykończył" przeciwnika wolejem z forhendu (6-2). Potem punkt dla Paire'a, ale wydawało się, że nic go już go nie uratuje, bo Polak miał dwa serwisy... Pierwszego meczbola nie wykorzystał. Jego skrót poleciał w siatkę i było 6-4, potem świetnie zagał Paire (6-5) a na koniec "Jerzyk" posłał piłkę w aut (6-6). Ostatnia piłka należała jednak do Janowicza - bomba z odwrotnego forhendu i 5. meczbol wykorzystany - tie-break wygrany 8-6...

 

 

Mecz z Francją zakończyła rywalizacja mikstów. Oba duety przystąpiły do niego zrelaksowane i z uśmiechem podchodziły do własnych niepowodzeń. W związku z tym, że wynik pojedynku nie miał wpływu na awans do decydującego spotkania, Polacy po wygraniu pierwszej partii zrezygnowali z dalszej gry i oddali mecz walkowerem.

 

W finale Polacy zagrają z reprezentacją USA (Serena Williams/John Isner), która w ostatnim meczu pokonała Czechy 3:0. Amerykanie po raz drugi awansowali do finału. Wcześniej wystąpili w nim w 2011 roku.

 

Transmisja finału Pucharu Hopmana Polska - USA w sobotę o godz. 8.30 w Polsacie Sport.